środa, 24 lutego 2021

rozdział szósty

 Ze snu wyrwał mnie dźwięk telefonu. Chwyciłam go do ręki i spojrzałam na wyświetlacz. To była Skay moja przyjaciółka z dzieciństwa. Dawno się nie widziałyśmy, ponieważ pojechała do LA na studia szybciej ode mnie. W końcu przeszkoczyła kilka klas. Kiedyś byłyśmy od siebie bardzo nie rozłączne. Nasza przyjaźń była dość dziwna jak to niektórzy mówili, ponieważ traktowałyśmy się jak siostry. Wszędzie chodziłyśmy razem. Pożyczałyśmy sobie nawet ciuchy. Tak bardzo brakuje mi naszych piżamowych party i rozmów do białego rana. Teraz przyjeżdża i będziemy mogły nadrobić ten stracony czas. Bardzo się z tego powodu cieszę. że w końcu ją będę mogła zobaczyć i przytulić. Ale się jaram tym. Nie mogę się już doczekać. To już jutro. Położyłam się spowrotem spać. 


Następnego dnia rano. 

Wstałam wcześnie rano. Zrobiłam krótki trening i udałam się po zakupy. Za niecałe cztery godziny jadę na lotnisko odebrać Skay. Zostało mi niewiele czasu. Poszłam do pobliskiemu sklepu i zrobiłam zakupy, a potem wróciłam do domu. Zakupy położyłam w kuchni, a sama poszłam wziąć kąpiel. Wzięłam z mojego pokoju czyste ciuchy i poszłam do łazienki. Rozebrałam się i weszłam do wanny gdzie wcześniej przygotowałam sobie wodę. Po kąpieli ubrałam się w przygotowane ciuchy. Zeszłam na dół aby rozpakować zakupy. Wszystko schowałam do szafek. Zanim się obejrzałam musiałam już się szykować do wyjścia na lotnisko. Nie mogłam się doczekać tego aby ją w końcu zobaczyć. Do jej przylotu zostało niecałe półgodziny, a ja nawet nie w połowie drogi. No nic. Zamówiłam sobie taksówkę i pojechałam na miejsce. Przez całą drogę pisałyśmy ze sobą. Kiedy byłam na miejscu szybkim krokiem udałam się w stronę poczekalni gdzie się wcześniej umówiłyśmy. Długo nie musiałam czekać, bo na ruchomych schodach zobaczyłam Skay razem z walizką. Kiedy była już na dole to nie mogłam się powstrzymać. Bez chwili namysłu pobiegłam w jej kierunku i się przytuliłam do takiego stopnia, że obie wylądowałyśmy na podłodze. Ludzie, którzy przechodzili obok nas dość dziwnie się na nas patrzyli. Po krótkiej chwili obie wstałyśmy. Wzięłam od niej dużą walizkę i udałyśmy się do taksówki, która na nas czekała. Pan taksówkarz wziął ode mnie walizkę i schował ją do bagażnika. Pojechałyśmy prosto do mojego domu. Dzień wcześniej ustaliłyśmy, że zostanie u mnie na noc od razu po przylocie. Otworzyłam drzwi i weszłyśmy do środka. Walizkę postawiłam w pokoju gościnnym. Oczywiście napisałam mamie, że zostanie na noc. Powiedziała, że może nawet zostać u nas do czasu kiedy wróci, bo nie będzie musiała się tak o mnie martwić. Poszłam do kuchni, a Skay poszła się rozpakować w tym czasie. Chciałam zrobić nam coś smacznego do zjedzenia, ale mama zadzwoniła do mnie na skype. Wzięłam telefon do ręki i usiadłam w salonie. Odebrałam połączenie i zaczęłyśmy rozmawiać. Po jakimś czasie do pokoju wchodzi Skay. Usiadła obok mnie i we dwie rozmawiałyśmy z moją mamą adopcyjną. Po skończonej rozmowie. Obie poszłyśmy do kuchni coś zrobić do jedzenia. Obie uznałyśmy. że zjemy sobie płatki z mlekiem. Kiedy je zrobiłyśmy to wróciłyśmy do salonu i włączyłyśmy telewizor i włączyłyśmy nasz ulubiony serial , który nosi tytuł: ,,Zakochane zakonnice''. Jest on dość dziwny ale fajny jednocześnie. Opowiada on o dziewczynach, które dla dobra śledztwa przebierają się za zakonnice aby wejść do zakonu i dowiedzieć się paru informacji na temat tajemniczego zabójstwa. Obie agentki tak dużo spędzają ze sobą czasu, że zaczynają coś do siebie czuć ale obie się tego wypierają. I tak na samym końcu serialu i tak są razem. Oglądałyśmy to chyba z milion razy. Chociaż znamy zakończenie i tak lubimy do tego wracać. Ubrałyśmy się w pirzamy i poszłyśmy po lody do kuchni, Następnie wróciłyśmy do salonu. Przykryłyśmy się kocem i zaczęłyśmy oglądać. Zaczęło robić się za oknem ciemno. A my nadal siedziałyśmy i oglądałyśmy serial. Chcemy go obejrzeć całego od razu. Tak jak zazwyczaj robiłyśmy kiedy była imprezka z nocowaniem. Zanim się obejrzałyśmy był za oknem już świtać zaczęło. Obie uznałyśmy, że lepiej jak pójdziemy już spać i tak pewnie wstaniemy po południu. Wstałyśmy z narożnika i udałyśmy się do swoich pokoi. Położyłam się  do łóżka i chwyciłam do ręki telefon aby przejrzeć co się dzieje na facebooku. Kiedy to zrobiłam przytuliłam się do poduszki Próbując zasnąć. Przebudził mnie dźwięk otwierających się drzwi do pokoju. 

- Marti mogę spać z Tobą? - spytała Skay 

- pewnie, że możesz - odpowiedziałam 

Położyła się tuż obok mnie i obie przykryłyśmy się kołdrą. Skay przytuliła się do mnie i obie zasnęłyśmy wtulone. 

sobota, 2 stycznia 2021

rozdział piąty

 Weszłam do swojego pokoju. Ściągnęłam buty i rzuciłam się na łóżko. Spojrzałam w sufit i próbowałam zrozumieć dlaczego mi nie powiedziała, że się z kimś spotyka. A niby jesteśmy przyjaciółkami i zawsze o wszystkim sobie mówiłyśmy. Nie miałyśmy przed sobą żadnych tajemnic. Przynajmniej tak mi się wydawało. Czemu mi nie ufa?  Z zamysłu wyrwało mnie pukanie do drzwi. 

- Odejdź. Nie mam ochoty z Tobą rozmawiać. - powiedziałam przez drzwi. 

- Chcemy z Tobą porozmawiać. - powiedział mój biologiczny ojciec

- Ale ja nie chce z wami. Zostawcie mnie samą. - powiedziałam

- Córciu nie w taki sposób miałaś się dowiedzieć.

-To niby w jaki sposób miałam się dowiedzieć? - spytałam otwierając drzwi od pokoju.

- Mieliśmy Ci powiedzieć dopiero jak zrobi się poważniej. Przepraszamy córciu - powiedziała mama

- Gdzieś mam wasze przeprosiny. One nie sprawią, że wam wybaczę to. Jak mogliście  mnie okłamywaliście przez tyle czasu. I niby wy zachowujecie się jak odpowiedzialni dorośli. Zachowujecie się jak dzieci. Nie mam ochoty z wami dłużej rozmawiać. - powiedziałam zamykając drzwi za sobą

Włączyłam w telefonie piosenkę i rzuciłam go na łóżko. Ustawiłam się i zaczęłam ćwiczyć swoją choreografię na przesłuchanie aby zająć czymś myśli. Po krótkim treningu poszłam się umyć. Wzięłam do ręki piżamę i udałam się do łazienki. Wzięłam kąpiel. Po jakimś czasie wyszłam z łazienki. Wróciłam do swojego pokoju. Cuchy ułożyłam na krześle. Wzięłam do ręki książkę i usiadłam na łóżko przykrywając się kocem. Wyłączyłam telefon aby mi nic nie przeszkadzało w czytaniu. Zaczęłam czytać. Nie wiedziałam kiedy zasnęłam. Usłyszałam czyjeś kroki i poczułam jak ktoś zabiera mi książkę oraz mnie przykrywa bardziej kocem. Po krótkiej chwili usłyszałam jak zamykają się drzwi. Przebudziłam się aby sprawdzić czy nie zmieniło się nic w moim pokoju. Znalazłam list, który leżał tuż obok łóżka. Otworzyłam go i zaczęłam czytać. To były przeprosiny od mamy i biologicznego ojca. Napisali tam, że na kilka dni muszą polecieć do Polski, ponieważ prawdo podobnie mama miała tam jechać w delegację i nie chciała mnie budzić. Akurat to jest normalne. Zawsze jak jedna z nas spała to pisałyśmy liścik lub karteczkę gdzie idziemy abyśmy się obie nie martwiły. Nie chciałyśmy się budzić. Nie mówiła mi wcześniej o wyjeździe tam. Może za późno się o nim dowiedziała. No nic. Jestem dorosła i sobie poradzę. Mam nadzieję, że nie będziemy musiały się czasem tam przeprowadzać. Tego nie chce. Tutaj mam swoje życie. Nie dałabym rady nauczyć się nowego języka. Umiem już z trudnością angielski i francuski. Ale to tylko podstawy. Nie chce się przeprowadzać. Nie będę się tym martwić póki co to mama poleciała tam w delegację i za kilka dni wróci. Muszę się skupić na przesłuchaniu do szkoły. Bardzo chcę tam się dostać. Położę się jeszcze spać na trochę ,a kiedy wstanę to coś porobię. Może obejrzę serial albo zjem kolację. Zależy o której godzinie wstanę. Muszę odespać. Od przyszłego tygodnia zaczynam nową pracę. Dam sobie w niej pewnie radę. Zobaczymy.  



rozdział szósty

 Ze snu wyrwał mnie dźwięk telefonu. Chwyciłam go do ręki i spojrzałam na wyświetlacz. To była Skay moja przyjaciółka z dzieciństwa. Dawno s...