środa, 24 lutego 2021

rozdział szósty

 Ze snu wyrwał mnie dźwięk telefonu. Chwyciłam go do ręki i spojrzałam na wyświetlacz. To była Skay moja przyjaciółka z dzieciństwa. Dawno się nie widziałyśmy, ponieważ pojechała do LA na studia szybciej ode mnie. W końcu przeszkoczyła kilka klas. Kiedyś byłyśmy od siebie bardzo nie rozłączne. Nasza przyjaźń była dość dziwna jak to niektórzy mówili, ponieważ traktowałyśmy się jak siostry. Wszędzie chodziłyśmy razem. Pożyczałyśmy sobie nawet ciuchy. Tak bardzo brakuje mi naszych piżamowych party i rozmów do białego rana. Teraz przyjeżdża i będziemy mogły nadrobić ten stracony czas. Bardzo się z tego powodu cieszę. że w końcu ją będę mogła zobaczyć i przytulić. Ale się jaram tym. Nie mogę się już doczekać. To już jutro. Położyłam się spowrotem spać. 


Następnego dnia rano. 

Wstałam wcześnie rano. Zrobiłam krótki trening i udałam się po zakupy. Za niecałe cztery godziny jadę na lotnisko odebrać Skay. Zostało mi niewiele czasu. Poszłam do pobliskiemu sklepu i zrobiłam zakupy, a potem wróciłam do domu. Zakupy położyłam w kuchni, a sama poszłam wziąć kąpiel. Wzięłam z mojego pokoju czyste ciuchy i poszłam do łazienki. Rozebrałam się i weszłam do wanny gdzie wcześniej przygotowałam sobie wodę. Po kąpieli ubrałam się w przygotowane ciuchy. Zeszłam na dół aby rozpakować zakupy. Wszystko schowałam do szafek. Zanim się obejrzałam musiałam już się szykować do wyjścia na lotnisko. Nie mogłam się doczekać tego aby ją w końcu zobaczyć. Do jej przylotu zostało niecałe półgodziny, a ja nawet nie w połowie drogi. No nic. Zamówiłam sobie taksówkę i pojechałam na miejsce. Przez całą drogę pisałyśmy ze sobą. Kiedy byłam na miejscu szybkim krokiem udałam się w stronę poczekalni gdzie się wcześniej umówiłyśmy. Długo nie musiałam czekać, bo na ruchomych schodach zobaczyłam Skay razem z walizką. Kiedy była już na dole to nie mogłam się powstrzymać. Bez chwili namysłu pobiegłam w jej kierunku i się przytuliłam do takiego stopnia, że obie wylądowałyśmy na podłodze. Ludzie, którzy przechodzili obok nas dość dziwnie się na nas patrzyli. Po krótkiej chwili obie wstałyśmy. Wzięłam od niej dużą walizkę i udałyśmy się do taksówki, która na nas czekała. Pan taksówkarz wziął ode mnie walizkę i schował ją do bagażnika. Pojechałyśmy prosto do mojego domu. Dzień wcześniej ustaliłyśmy, że zostanie u mnie na noc od razu po przylocie. Otworzyłam drzwi i weszłyśmy do środka. Walizkę postawiłam w pokoju gościnnym. Oczywiście napisałam mamie, że zostanie na noc. Powiedziała, że może nawet zostać u nas do czasu kiedy wróci, bo nie będzie musiała się tak o mnie martwić. Poszłam do kuchni, a Skay poszła się rozpakować w tym czasie. Chciałam zrobić nam coś smacznego do zjedzenia, ale mama zadzwoniła do mnie na skype. Wzięłam telefon do ręki i usiadłam w salonie. Odebrałam połączenie i zaczęłyśmy rozmawiać. Po jakimś czasie do pokoju wchodzi Skay. Usiadła obok mnie i we dwie rozmawiałyśmy z moją mamą adopcyjną. Po skończonej rozmowie. Obie poszłyśmy do kuchni coś zrobić do jedzenia. Obie uznałyśmy. że zjemy sobie płatki z mlekiem. Kiedy je zrobiłyśmy to wróciłyśmy do salonu i włączyłyśmy telewizor i włączyłyśmy nasz ulubiony serial , który nosi tytuł: ,,Zakochane zakonnice''. Jest on dość dziwny ale fajny jednocześnie. Opowiada on o dziewczynach, które dla dobra śledztwa przebierają się za zakonnice aby wejść do zakonu i dowiedzieć się paru informacji na temat tajemniczego zabójstwa. Obie agentki tak dużo spędzają ze sobą czasu, że zaczynają coś do siebie czuć ale obie się tego wypierają. I tak na samym końcu serialu i tak są razem. Oglądałyśmy to chyba z milion razy. Chociaż znamy zakończenie i tak lubimy do tego wracać. Ubrałyśmy się w pirzamy i poszłyśmy po lody do kuchni, Następnie wróciłyśmy do salonu. Przykryłyśmy się kocem i zaczęłyśmy oglądać. Zaczęło robić się za oknem ciemno. A my nadal siedziałyśmy i oglądałyśmy serial. Chcemy go obejrzeć całego od razu. Tak jak zazwyczaj robiłyśmy kiedy była imprezka z nocowaniem. Zanim się obejrzałyśmy był za oknem już świtać zaczęło. Obie uznałyśmy, że lepiej jak pójdziemy już spać i tak pewnie wstaniemy po południu. Wstałyśmy z narożnika i udałyśmy się do swoich pokoi. Położyłam się  do łóżka i chwyciłam do ręki telefon aby przejrzeć co się dzieje na facebooku. Kiedy to zrobiłam przytuliłam się do poduszki Próbując zasnąć. Przebudził mnie dźwięk otwierających się drzwi do pokoju. 

- Marti mogę spać z Tobą? - spytała Skay 

- pewnie, że możesz - odpowiedziałam 

Położyła się tuż obok mnie i obie przykryłyśmy się kołdrą. Skay przytuliła się do mnie i obie zasnęłyśmy wtulone. 

sobota, 2 stycznia 2021

rozdział piąty

 Weszłam do swojego pokoju. Ściągnęłam buty i rzuciłam się na łóżko. Spojrzałam w sufit i próbowałam zrozumieć dlaczego mi nie powiedziała, że się z kimś spotyka. A niby jesteśmy przyjaciółkami i zawsze o wszystkim sobie mówiłyśmy. Nie miałyśmy przed sobą żadnych tajemnic. Przynajmniej tak mi się wydawało. Czemu mi nie ufa?  Z zamysłu wyrwało mnie pukanie do drzwi. 

- Odejdź. Nie mam ochoty z Tobą rozmawiać. - powiedziałam przez drzwi. 

- Chcemy z Tobą porozmawiać. - powiedział mój biologiczny ojciec

- Ale ja nie chce z wami. Zostawcie mnie samą. - powiedziałam

- Córciu nie w taki sposób miałaś się dowiedzieć.

-To niby w jaki sposób miałam się dowiedzieć? - spytałam otwierając drzwi od pokoju.

- Mieliśmy Ci powiedzieć dopiero jak zrobi się poważniej. Przepraszamy córciu - powiedziała mama

- Gdzieś mam wasze przeprosiny. One nie sprawią, że wam wybaczę to. Jak mogliście  mnie okłamywaliście przez tyle czasu. I niby wy zachowujecie się jak odpowiedzialni dorośli. Zachowujecie się jak dzieci. Nie mam ochoty z wami dłużej rozmawiać. - powiedziałam zamykając drzwi za sobą

Włączyłam w telefonie piosenkę i rzuciłam go na łóżko. Ustawiłam się i zaczęłam ćwiczyć swoją choreografię na przesłuchanie aby zająć czymś myśli. Po krótkim treningu poszłam się umyć. Wzięłam do ręki piżamę i udałam się do łazienki. Wzięłam kąpiel. Po jakimś czasie wyszłam z łazienki. Wróciłam do swojego pokoju. Cuchy ułożyłam na krześle. Wzięłam do ręki książkę i usiadłam na łóżko przykrywając się kocem. Wyłączyłam telefon aby mi nic nie przeszkadzało w czytaniu. Zaczęłam czytać. Nie wiedziałam kiedy zasnęłam. Usłyszałam czyjeś kroki i poczułam jak ktoś zabiera mi książkę oraz mnie przykrywa bardziej kocem. Po krótkiej chwili usłyszałam jak zamykają się drzwi. Przebudziłam się aby sprawdzić czy nie zmieniło się nic w moim pokoju. Znalazłam list, który leżał tuż obok łóżka. Otworzyłam go i zaczęłam czytać. To były przeprosiny od mamy i biologicznego ojca. Napisali tam, że na kilka dni muszą polecieć do Polski, ponieważ prawdo podobnie mama miała tam jechać w delegację i nie chciała mnie budzić. Akurat to jest normalne. Zawsze jak jedna z nas spała to pisałyśmy liścik lub karteczkę gdzie idziemy abyśmy się obie nie martwiły. Nie chciałyśmy się budzić. Nie mówiła mi wcześniej o wyjeździe tam. Może za późno się o nim dowiedziała. No nic. Jestem dorosła i sobie poradzę. Mam nadzieję, że nie będziemy musiały się czasem tam przeprowadzać. Tego nie chce. Tutaj mam swoje życie. Nie dałabym rady nauczyć się nowego języka. Umiem już z trudnością angielski i francuski. Ale to tylko podstawy. Nie chce się przeprowadzać. Nie będę się tym martwić póki co to mama poleciała tam w delegację i za kilka dni wróci. Muszę się skupić na przesłuchaniu do szkoły. Bardzo chcę tam się dostać. Położę się jeszcze spać na trochę ,a kiedy wstanę to coś porobię. Może obejrzę serial albo zjem kolację. Zależy o której godzinie wstanę. Muszę odespać. Od przyszłego tygodnia zaczynam nową pracę. Dam sobie w niej pewnie radę. Zobaczymy.  



sobota, 19 grudnia 2020

Rozdział czwarty

Minęło kilka dni od kiedy poznałam mojego biologicznego ojca. Piszemy ze sobą prawie codziennie i się do siebie trochę  zbliżyliśmy, ale mimo to nie chcę mówić do niego ,,tato'' to jest dla mnie za szybko. Nawet jeżeli będę tak do niego mówić to zawsze będzie nim Felipe. Żałuję, że nie mogłam z nim spędzić więcej czasu przed wypadkiem. Miałam zaledwie pięć lat kiedy zginął. Był moim bohaterem. Jak tylko przestraszyłam się pająka to mogłam do niego z tym przyjść. Wciąż pamiętam bajki, które mi opowiadał na dobranoc. Nazywał mnie swoją księżniczką z krainy wróżek.
- Tato tak bardzo tęsknię - powiedziałam ze łzami w oczach.
Usłyszałam dzwonek telefonu. Podeszłam i spojrzałam na niego. Pedro dzwonił aby mi przypomnieć o dzisiejszym kinie. Totalnie o nim zapomniałam. Muszę się przyszykować. Teraz pytanie za sto tysięcy punktów w co ja się ubiorę. Przecież w piżamie nie pójdę. Podchodzę z szafy i wszystko z niej wyrzucam w poszukiwaniu czegoś ładnego do ubrania. Wśród sterty ubrań znajduję czarne dżinsy oraz fioletową bluzkę z napisem ,,Te amo depate''. Ubrałam się i poszłam się umalować, a potem udałam się do kuchni aby zrobić sobie śniadanie. Z lodówki wzięłam mój ulubiony jogurt. Wzięłam go i poszłam do salonu. Włączyłam jakiś serial z TV i zaczęłam zjadać jogurt. Do pomieszczenia wchodzi moja mama. Siada tuż obok mnie i patrzy na telewizor. Po krótkiej chwili słyszę dźwięk telefonu. Patrzę na wyświetlacz i odbieram.
- Czekam na ciebie przed domem. - powiedział Pedro
- Dobrze już wychodzę. - powiedziałam i się rozłączyłam.
Poszłam ubrać buty i pożegnałam się z mamą, a potem wyszłam z domu. Na podjeździe stał czerwony samochód podeszłam bliżej i otworzyłam drzwi. Wsiadłam do środka i pojechałam razem z Pedro do kina. Całą drogę prawie się do siebie nie odzywaliśmy. Patrzyłam przez okno i zastanawiałam się jak to by było gdyby od samego początku wychowywał mnie Pedro. Może bym znała moją biologiczną mamę i by mi opowiedziała o tym jak się poznali i takie głupoty. Zanim się obejrzałam byliśmy już na miejscu. Pedro wyłączył silnik i wyszliśmy z auta. Zamknął je i poszliśmy w stronę ruchomych schodów aby wyjść z parkingu. Pedro złapał mnie za rękę i spojrzał na mnie. Czułam się strasznie dziwnie jak to zrobił. Spojrzał na mnie i powiedział z uśmiechem:
- Córeczko ty wybierasz film
- Na prawdę? - spytałam
- Tak, a potem pójdziemy na małe zakupy- powiedział
- To super nie mogę się doczekać. 
Po chwili byliśmy już pod kinem, miałam szczęście, bo akurat grają mój ulubiony film. Pedro poszedł kupić bilety, a ja w tym samym czasie poszłam kupić nam popcorn. Spotkaliśmy się przed wejściem na salę. Pokazaliśmy bilety i weszliśmy do sali, w której będzie leciał film. Usiedliśmy na wyznaczonych miejscach. Zgasiły się światła i zaczął się film. Uwielbiam ten film. Po skończonym seansie wybraliśmy się na zakupy tak jak mówił. To nie były zwykłe zakupy. Postanowił, że kupi mi struj na przesłuchanie do szkoły. To miłe z jego strony tylko, że ja sama chciałam go zaprojektować i tym zainspirować jurorom. Wtedy byłby on unikalny i nikt by nie miał takiego samego. Już mam zaprojektowany na kartce tylko muszę zacząć go szyć na maszynie. Nie miałam serca aby mu odmówić. Najwyżej będę mieć zapasowy strój jakbym nie zdążyła go uszyć. Przejrzeliśmy kilka sklepów i w żadnym z nich nie znalazłam takiego jaki by mi się podobał. Postanowiliśmy wspólnie. że wejdziemy jeszcze do jednego sklepu i tam ujrzałam cudowny strój. Wisiał tuż przy wejściu do sklepu. Bez wahania go wzięłam i poszłam do przymierzalni. Leżał na mnie idealnie jakby był na mnie stworzony. Wyszłam w nim z przebieralni nadal ubrana aby pokazać się Pedro. Powiedział. że go bierzemy.  Nie mogłam się doczekać aż pokaże się mamie w nim. Zapłacił i wyszliśmy ze sklepu. Poszliśmy coś zjeść, a potem udaliśmy się w stronę samochodu.  Kiedy byliśmy na parkingu poszliśmy do samochodu i pojechaliśmy do domu. Kiedy byliśmy na miejscu drzwi były zamknięte. Najwidoczniej gdzieś poszła. Wyciągnęłam z torebki klucze i weszliśmy do środka. Zamknęliśmy za sobą drzwi i poszłam zanieść struj do mojego pokoju. Położyłam go na łóżku i zeszłam na dół gdzie był Pedro. Usłyszałam głos mamy najwidoczniej już wróciła. Rozmawiali i się śmiali. Kiedy weszłam do salonu zobaczyłam jak się całują. 
- Co jest grane do cholery?- krzyknęłam 
- To nie tak jak myślisz córciu- powiedziała mama
- Jesteście obrzydliwi. Nienawidzę was. - krzyknęłam 
- Poczekaj - usłyszałam kiedy wybiegałam z salonu
Nie miałam ochoty z nimi rozmawiać. Jak mogli to przede mną ukrywać? Czemu mi nie powiedzieli, że się spotykają. Od dwóch miesięcy podejrzewałam, że ma kogoś. Chce aby była szczęśliwa, ale on czemu mój biologiczny ojciec. Jakby nie było innych facetów na świecie. Od jakiegoś czasu podejrzewałam, że mam kogoś. Przecież mogła mi powiedzieć. Czemu mi nie powiedziała? Nie rozumiem może po prostu nie jesteśmy przyjaciółkami, a w końcu tak mówiła. Nie miałyśmy przed sobą tajemnic. Wszystko się zmieniło. Nie poznaje jej. 



środa, 26 lutego 2020

Bohaterowie powieści

 Martina Maya (Główna bohaterka)

Martina to uczynna i miła dziewczyna. Ma szesnaście lat i jest pełnoletnia. Właśnie planuje iść do najlepszej szkoły tańca w Buenos Aries. Martiny marzeniem od zawsze jest tam studiować taniec i w tym roku idzie na przesłuchanie. Jej życie się zmienia kiedy dowiaduje się prawdy o swoim pochodzeniu. Bardzo chce poznać swoich biologicznych rodziców. Nie jest przekonana do przeprowadzki, do innego kraju.

Pedro Alcavaz (Biologiczny tata Martiny)

Mercedes poznał w szkole. Oboje wiedzieli, że są sobie przeznaczeni. Po ukończeniu szkoły to zamieszkali razem i stworzyli firmę, która po paru latach zbankrutuje. W między czasie rodzi się Martina. Rodziców nie było stać na jej wychowanie więc z ciężkim sercem postanowili ją sprzedać swojej najlepszej przyjaciółce Simonie. Simona adoptowała ją i zaczęła wychowywać. Miała zadanie aby mówić o wszystkim co związane z Martiną im. Kiedy problemy finansowe się skończą to mieli zabrać dziewczynkę z powrotem do siebie.

Simona Maya (Adopcyjna mama Martiny)

Przyjaciółka z czasów szkoły Pabla i Mercedes. Była świadkiem na ich ślubie. Wiedziała o wszystkich problemach jakie są w tym domu. Bardzo się cieszyła kiedy dowiedziała się, że zostanie ciocią. Razem z Mercedes były zafascynowane urządzaniem pokoiku dla dziecka. Niestety ona i jej mąż nie mogli mieć dzieci więc zastanawiali się nad adopcją. Kiedy urodziła się malutka Martina jej rodzice nie mogli się na nią napatrzeć. Byli tacy szczęśliwi. Po jakimś czasie przyszła Mercedes i poprosiła aby adoptowała Martinę, ponieważ mają kłopoty finansowe. Zgodziła się, a nawet dała im pieniądze a życie. Martina dorastała, a Simona coraz bardziej chciała powiedzieć prawdę lecz nie mogła złamać obietnicy danej zmarłej przyjaciółce.

Mercedes Alcazar (Biologiczna mama Martiny)

Przyjaciółka Pabla i Simony z czasów szkoły. Po jakimś czasie zakochała się w Pablo i zaczęli się spotykać aż w końcu zostali parą. Tak mijały lata. Zaszła w ciąże ze swoim mężem obydwoje bardzo się cieszyli jak się o tym dowiedzieli. Mercedes z swoją przyjaciółką była zafascynowana urządzaniem pokoiku dla dziecka. Kiedy urodziła się Martina nie mogła uwierzyć w to, że trzyma ją na rękach i może przytulić oraz ucałować. Nie mogła się na nią napatrzeć. Dziewczynka dorastała przez jakiś czas w ich gronie ale kiedy popadli w kłopoty finansowe. Nie miała innego wyboru niż oddać ją do adopcji i ją sprzedać. Z bólem serca poszła z tym do Simony, bo nie chciała aby wychowywali ją obcy ludzie. Oczywiście się zgodziła na jej propozycję. To było najlepsze rozwiązanie w tej sytuacji przecież nie pozwoli aby jej malutka córeczka włóczyła się po hotelach. Więc jest u ludzi, którym ufała bezgranicznie i wiedziała, że będzie bezpieczna. Niestety jakiś czas później zachorowała na białaczkę i zmarła.

Aldona Baca (Przyjaciółka Martiny)

Dziewczyny poznały się będąc jeszcze w przedszkolu. Zaczęły się bawić w piaskownicy i tak już zostało. Traktowały się jak siostry. W końcu poszły razem do podstawówki. Później razem wybrały liceum. Była przy Martinie w najgorszych chwilach i wzajemnie. Kiedy jej przyjaciółka spadła ze ścianki wspinaczkowej przez zepsuty sprzęt. Bała się, że jej przyjaciółka się nie wybudzi. Kiedy się obudziła była przeszczęśliwa. Myślała, że teraz wszystko się ułoży, ale bardzo się zdziwiła kiedy spytała o chłopaka, który siedział tuż obok. Minęło trochę czasu i znowu się do siebie zbliżyły. Na początku wakacji dużo rozmawiały. Chociaż były daleko od siebie. Aldona wybrała się na Hodward University to było jej marzenie aby tam studiować. Mino, że ona była w Stanach Zjednoczonych, a Martina w Buenos Aries to i tak ciągle się wspierały. Martina była bardzo dumna ze swojej siostry i z tego, że realizuje swoje marzenia.

Pablo Nieto (Były chłopak Martiny i przyjaciel dziewczyn) 

Jest sierotą, która musi sobie sam ze wszystkim radzić. Mieszka u ciocia, której praktycznie w domu nie ma. Jego ciocia nie chce mu powiedzieć jak zginęli jego rodzice. Był niemowlakiem kiedy to się stało. Musiał dorosnąć szybciej niż inni jego rówieśnicy. Chodził do pracy i się uczył aby jakoś mógł żyć. W pewnym momencie spodobała mu się dziewczyna, którą widział w sklepie. Bez żadnego namysłu spytał ją o ulubioną czekoladę, która miała być dla niej. Wziął ją z pułki. Zapłacił za zakupy i wyszedł ze sklepu. Sięgnął czekoladę i nakleił karteczkę z swoim numerem telefonu. Dał jej jak tylko wyszła ze sklepu. Chociaż nie wiedział czy się odezwie, ale nic nie miał do stracenia. Nie musiał długo czekać. Całą drogę rozmawiali. Po jakimś czasie zaczęli ze sobą chodzić. Te dwa tygodnie minęły szybko i był bardzo szczęśliwy. Całą paczką oraz mamą Martiny poszliśmy na ściankę wspinaczkową. Nie przewidział tego, że jego dziewczyna dostała popsuty sprzęt. Przez pewien czas, który Martina leżała w śpiątce nie odstępował jej nawet na krok. Mówił do niej i trzymał ją za rękę. Z jednej strony był szczęśliwy bo się obudziła, a z drugiej strony był załamany ponieważ go nie pamiętała. Przez miesiąc robił wszystko aby sobie o nim przypomniała, ale tak się nie stało. W końcu się poddał i zrezygnował. Przez ten cały czas bardzo ją kocha i ciągle pyta o nią Aldonę. Chociaż teraz z nią chodzi. Jest szczęśliwy i planuje razem z nią wyjechać do Stanów.   

wtorek, 18 lutego 2020

Hiszpania czyli co dowiesz się z mojej książki

1. W Hiszpanii, podobnie jak w innych krajach, bardzo hucznie obchodzi się urodziny, ale za to imieniny nie są okazją do świętowania. Nie obchodzi się również Dzień dziecka, Babci, Kobiet czy Dziadka. Tylko w niektórych domach najmłodsi dostają prezenty 6 grudnia, na Mikołajki. Prezenty rozdawane są w Święto Trzech Króli.

2. Hiszpanie najczęściej zaczynają pracę o godzinie 8:30- 9:00 i kończą o 18:00. W zależności od regionu, około godziny 13:00 lub 14:00 zaczyna się przerwa obiadowa, podczas której działają jedynie restauracje. Banki, podobnie jak różnego rodzaju urzędy, otwierane są o godzinie 8:30 a zamykane o 14:00 i tylko niektóre są ponownie czynne w godzinach popołudniowych. Z kolei w sklepach można zrobić zakupy od 10:00 do 14:00 i po południu od 17:00 do 20:00 a nawet 21:00.

3. W Hiszpanii obowiązek nauki trwa do 16 roku życia. Edukacja jest podzielona na kilka etapów. W szkole podstawowej uczą się dzieci od 6 do 12 roku życia. Potem szkoła średnia (E.S.O), do której uczęszcza młodzież w wieku 12-16 lat. Dla nastolatków kolejnym etapem może być nauczanie zakończone maturą. Potem można wybrać: nauczanie zasadnicze zawodowe, nauczanie wyższe zawodowe lub uczelnie wyższe. Żeby ubiegać się o miejsce w uczelni albo w szkołach nauczania wyższego zawodowego, niezbędne jest świadectwo maturalne. W przypadku uczelni wyższej należy zdać egzamin wstępny, tak zwany prueba de acceso, których zazwyczaj składa się w serii testów  prowadzonych przez kolejne trzy dni. Oprócz wymienionych szkół, w Hiszpanii istnieje jeszcze nauczanie specjalistyczne, tj. szkoły artystyczne i językowe.

4. Dorosłość osiąga się w wieku 16 lat.

5. Prawo jazdy możesz zrobić jak ukończysz 18 lat. Wcześniej jest to nie legalne.


niedziela, 19 stycznia 2020

Rozdział trzeci

Obudziłam się nad ranem. Wstałam z łóżka i udałam się w stronę balonu. Otworzyłam drzwi i wyszłam na dwór aby podziwiać piękny wschód słońca. Wskazywało to, że ten dzień może nie będzie aż taki zły jak mi się na początku wydawało i wygoniło z mojej głowy ponure myśli.
Bez najmniejszego namysłu sięgnęłam paczkę, którą dostałam wczoraj. Nie wiedziałam co się w niej znajduje, ale to był ten czas. Czas aby ją otworzyć. Kiedy to zrobię może wszystko będzie jasne i w końcu dowiem się kim tak na prawdę jestem. Ukucnęłam przy łóżku i sięgnęłam paczkę. Na mojej twarzy pojawił się uśmiech ,który wiele tłumaczył. W środku paczki znajdował się prezent od taty. Zaczęłam wyrzucać na dywan wszystko co się znajdowało w tym prezencie. Znalazłam tam pluszową zabawkę oraz list. Chwyciłam go i zaczęłam czytać. Wyjaśniał tam dlaczego musiał mnie sprzedać i dlaczego Simona mnie adoptowała. Bał się spojrzeć mi w oczy dlatego napisał list. Dużo mi to wyjaśniło. Teraz jak o tym myślę to chcieli dla mnie jak najlepiej. Tata z mamą mieli problemy finansowe i nie mieli gdzie mieszkać więc dla nich najlepszym wyjściem było mnie sprzedać. Simona jest ich przyjaciółką, która nie może mieć dzieci więc uznali, że to jest najlepsze rozwiązanie aby dać mi szczęśliwą rodzinę i dom. Z listu wynikało, że Simona im mówiła wszystko co działo się w moim życiu, a ja o niczym nie wiedziałam. Smutno mi, że tak postąpili ale wiem, że chcieli dla mnie jak najlepiej i oddali mnie w dobre ręce dzięki czemu jestem tu gdzie jestem teraz. Ten list otworzył mi oczy na tą całą sytuację. Jedno jest niewiarygodne w końcu wiem kim jest mój ojciec. Czyli to co przez ten cały czas podejrzewałam okazało się prawdą. Pablo jest moim ojcem. Tak bardzo chcę go poznać i wypytać o wszystko związane z mamą. Wiedziałam, że to jest dobra decyzja aby otworzyć tą paczkę. Postanowiłam, że schowam wszystko do środka i odłożę pod łóżko. Wróciłam na balkon i wpatrywałam się w stronę słońca. W końcu wróciłam do środka i zamknęłam drzwi. Położyłam się z powrotem do łóżka i usiłowałam jeszcze zasnąć. Z emocji nie dałam rady. Ciągle mam w głowie to, że wiem kim jest mój tata. Jestem taka szczęśliwa jak jeszcze nigdy. Wydaje mi się, że to jest sen. Uszczypnęłam się ale to jest prawdą. Bardzo chcę poznać mojego tatę i mamę.  Leżę w łóżku przez kilka godzin próbując bez skutecznie zasnąć. W końcu wstaję i udaje się do kuchni aby zrobić dla Simony przeprosinowe śniadanie. Jak za każdym razem kiedy się pokłócimy. To jest taka tradycja. Dotarło do mnie, że gdyby nie ona to nie wiem gdzie bym teraz była i nie wiem kto by mnie wychowywał. Może i mnie kupiła, ale chciała pomóc moim rodzica z problemami. Jestem za to jej bardzo wdzięczna. Nie wiedziałam wcześniej, że aż tyle dla mnie zrobiła. Jest moją bohaterką mimo tego, że źle ją potraktowałam. Nie zasłużyła sobie na to. Wyciągnęłam z lodówki jej ulubiony serek i świeży sok z pomarańczy. Sięgnęłam także chleb i jej ulubiony serek oraz batona. Położyłam to wszystko na drewnianej podkładce i zaniosłam do pokoju mamy. Udałam się do góry i weszłam do jej pokoju bez pukania. Położyłam podkładkę z jedzieniem obok łóżka i położyłam tuż obok kartkę z przeprosinami. Po krótkiej chwili wyszłam z jej pokoju i udałam się do mojego. Uruchomiłam laptopa i włączyłam program do pisania. Zaczęłam spisywać wszystko co się wydarzyło. Pomyślałam, że spróbuję czegoś nowego i napiszę książkę o tym wszystkim co się w ostatnim czasie wydarzyło. Cofnęłam się myślami do chwilami kiedy podsłuchałam rozmowę mamy i Pedro. Napisałam wszystko co w tamtym momencie czułam. W tamtym czasie nie docierało do mnie jeszcze dlaczego byłam okłamywana. Byłam tak zajęta pisaniem, że nie słyszałam nawet zmieniła się muzyka. Z pisania wyrwało mnie pukanie do drzwi mojego pokoju. Zaprosiłam tą osobę do środka.
- Córeczko. Nie gniewam się na ciebie tylko na samą siebie. Mogłam Ci wcześniej powiedzieć. - powiedziała mama, przytulając mnie do siebie coraz mocniej.
- Źle cię traktowałam. Ciężko mi było. Przepraszam mamo. -powiedziałam przytulając ją.
- To już nie jest ważne. Ważne jest to co jest teraz i tutaj. -powiedziała mama
Bardzo długo się przytulałyśmy w ciszy. Usłyszałyśmy dzwonek do drzwi i obie zeszłyśmy na dół. Mama je otworzyła i przed moim oczami ukazał się Pedro. Kiedy go zobaczyłam nie wiedziałam jak się zachować. Wszedł do domu i pierwsze co zrobił to mnie przytulił oczywiście to odwzajemniłam.
- Dzień dobry córeczko. - powiedział Pedro.
- Dzień .... - powiedziałam nie dokańczając zdania.
Po niezręcznym powitaniu udałam się do kuchni, aby zrobić sobie ciepłą herbatę z cytryną i miodem. Włączyłam czajnik i czekałam aż woda się zagotuje. Wlałam ją do mojego ulubionego kubka gdzie wcześniej dodałam miód i cytrynę oraz herbatę. Wszystko razem wymieszałam. Chciałam wrócić do swojego pokoju, ale zawołali mnie do salonu. Poszłam w ich kierunku i usiadłam na kanapie tuż obok Pedro. Zaczął mnie przepraszać za to, że mnie zostawił jak byłam niemowlakiem. Oczywiście wybaczyłam mu przecież chciał dla mnie jak najlepiej. Przytulił mnie znowu i kolejny raz odwzajemniłam uścisk. Rozpłakał się kiedy uświadomił sobie ile czasu stracił kiedy nie było go w moim życiu. Bardzo chcę odzyskać czas kiedy nie było go przy mnie, kiedy go potrzebowałam. Wszystko da się naprawić i właśnie chcę to zrobić.
- Pedro masz ochotę na pójście do kina. - zaproponowałam
- A potem na jakąś kolację. Jeżeli Twoja mama nie będzie miała nic przeciwko. - powiedział
- Pewnie idźcie. - powiedziała mama
- To w sobotę po ciebie przyjadę. - powiedział
- To będę czekała na ciebie Pedro. - odpowiedziałam
- W porządku. Proszę mów do mnie tato. - poprosił
- Nie jestem na to gotowa. To za wcześnie dla mnie. - powiedziałam i wyszłam w salonu. Po pierwszej rozmowie nie czułam z nim żadnej bliższej relacji. Może to przyjdzie z czasem. Zobaczymy. Udałam się do mojego pokoju i położyłam się na łóżko. Przytuliłam poduszkę i zaczęłam się zastanawiać nad tym co wydarzyło się przed paroma sekundami. Mój świat się odwrócił do góry nogami i wszystko się zmieniło. Teraz już może być tylko lepiej tak mi się przynajmniej wydaje. Nie mogę się doczekać kiedy spędzę trochę czasu z tatą. Ciekawe czy będę mogła wybrać film na, który pójdziemy. W sobotę postaram się wypytać Pedro o moją biologiczną mamę. Wróciłam do komputera i zaczęłam nadal pisać swoją historię w postaci książki. To będzie mój debiut. Mam pomysł na tytuł ,,Od kłamstwa do szczęścia''. Mi się podoba. To jest na razie tytuł roboczy. Może kiedyś go zmienię jak tylko zacznę robić korektę książki. Jestem z siebie taka dumna.


rozdział szósty

 Ze snu wyrwał mnie dźwięk telefonu. Chwyciłam go do ręki i spojrzałam na wyświetlacz. To była Skay moja przyjaciółka z dzieciństwa. Dawno s...