Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zapraszam. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zapraszam. Pokaż wszystkie posty

sobota, 19 grudnia 2020

Rozdział czwarty

Minęło kilka dni od kiedy poznałam mojego biologicznego ojca. Piszemy ze sobą prawie codziennie i się do siebie trochę  zbliżyliśmy, ale mimo to nie chcę mówić do niego ,,tato'' to jest dla mnie za szybko. Nawet jeżeli będę tak do niego mówić to zawsze będzie nim Felipe. Żałuję, że nie mogłam z nim spędzić więcej czasu przed wypadkiem. Miałam zaledwie pięć lat kiedy zginął. Był moim bohaterem. Jak tylko przestraszyłam się pająka to mogłam do niego z tym przyjść. Wciąż pamiętam bajki, które mi opowiadał na dobranoc. Nazywał mnie swoją księżniczką z krainy wróżek.
- Tato tak bardzo tęsknię - powiedziałam ze łzami w oczach.
Usłyszałam dzwonek telefonu. Podeszłam i spojrzałam na niego. Pedro dzwonił aby mi przypomnieć o dzisiejszym kinie. Totalnie o nim zapomniałam. Muszę się przyszykować. Teraz pytanie za sto tysięcy punktów w co ja się ubiorę. Przecież w piżamie nie pójdę. Podchodzę z szafy i wszystko z niej wyrzucam w poszukiwaniu czegoś ładnego do ubrania. Wśród sterty ubrań znajduję czarne dżinsy oraz fioletową bluzkę z napisem ,,Te amo depate''. Ubrałam się i poszłam się umalować, a potem udałam się do kuchni aby zrobić sobie śniadanie. Z lodówki wzięłam mój ulubiony jogurt. Wzięłam go i poszłam do salonu. Włączyłam jakiś serial z TV i zaczęłam zjadać jogurt. Do pomieszczenia wchodzi moja mama. Siada tuż obok mnie i patrzy na telewizor. Po krótkiej chwili słyszę dźwięk telefonu. Patrzę na wyświetlacz i odbieram.
- Czekam na ciebie przed domem. - powiedział Pedro
- Dobrze już wychodzę. - powiedziałam i się rozłączyłam.
Poszłam ubrać buty i pożegnałam się z mamą, a potem wyszłam z domu. Na podjeździe stał czerwony samochód podeszłam bliżej i otworzyłam drzwi. Wsiadłam do środka i pojechałam razem z Pedro do kina. Całą drogę prawie się do siebie nie odzywaliśmy. Patrzyłam przez okno i zastanawiałam się jak to by było gdyby od samego początku wychowywał mnie Pedro. Może bym znała moją biologiczną mamę i by mi opowiedziała o tym jak się poznali i takie głupoty. Zanim się obejrzałam byliśmy już na miejscu. Pedro wyłączył silnik i wyszliśmy z auta. Zamknął je i poszliśmy w stronę ruchomych schodów aby wyjść z parkingu. Pedro złapał mnie za rękę i spojrzał na mnie. Czułam się strasznie dziwnie jak to zrobił. Spojrzał na mnie i powiedział z uśmiechem:
- Córeczko ty wybierasz film
- Na prawdę? - spytałam
- Tak, a potem pójdziemy na małe zakupy- powiedział
- To super nie mogę się doczekać. 
Po chwili byliśmy już pod kinem, miałam szczęście, bo akurat grają mój ulubiony film. Pedro poszedł kupić bilety, a ja w tym samym czasie poszłam kupić nam popcorn. Spotkaliśmy się przed wejściem na salę. Pokazaliśmy bilety i weszliśmy do sali, w której będzie leciał film. Usiedliśmy na wyznaczonych miejscach. Zgasiły się światła i zaczął się film. Uwielbiam ten film. Po skończonym seansie wybraliśmy się na zakupy tak jak mówił. To nie były zwykłe zakupy. Postanowił, że kupi mi struj na przesłuchanie do szkoły. To miłe z jego strony tylko, że ja sama chciałam go zaprojektować i tym zainspirować jurorom. Wtedy byłby on unikalny i nikt by nie miał takiego samego. Już mam zaprojektowany na kartce tylko muszę zacząć go szyć na maszynie. Nie miałam serca aby mu odmówić. Najwyżej będę mieć zapasowy strój jakbym nie zdążyła go uszyć. Przejrzeliśmy kilka sklepów i w żadnym z nich nie znalazłam takiego jaki by mi się podobał. Postanowiliśmy wspólnie. że wejdziemy jeszcze do jednego sklepu i tam ujrzałam cudowny strój. Wisiał tuż przy wejściu do sklepu. Bez wahania go wzięłam i poszłam do przymierzalni. Leżał na mnie idealnie jakby był na mnie stworzony. Wyszłam w nim z przebieralni nadal ubrana aby pokazać się Pedro. Powiedział. że go bierzemy.  Nie mogłam się doczekać aż pokaże się mamie w nim. Zapłacił i wyszliśmy ze sklepu. Poszliśmy coś zjeść, a potem udaliśmy się w stronę samochodu.  Kiedy byliśmy na parkingu poszliśmy do samochodu i pojechaliśmy do domu. Kiedy byliśmy na miejscu drzwi były zamknięte. Najwidoczniej gdzieś poszła. Wyciągnęłam z torebki klucze i weszliśmy do środka. Zamknęliśmy za sobą drzwi i poszłam zanieść struj do mojego pokoju. Położyłam go na łóżku i zeszłam na dół gdzie był Pedro. Usłyszałam głos mamy najwidoczniej już wróciła. Rozmawiali i się śmiali. Kiedy weszłam do salonu zobaczyłam jak się całują. 
- Co jest grane do cholery?- krzyknęłam 
- To nie tak jak myślisz córciu- powiedziała mama
- Jesteście obrzydliwi. Nienawidzę was. - krzyknęłam 
- Poczekaj - usłyszałam kiedy wybiegałam z salonu
Nie miałam ochoty z nimi rozmawiać. Jak mogli to przede mną ukrywać? Czemu mi nie powiedzieli, że się spotykają. Od dwóch miesięcy podejrzewałam, że ma kogoś. Chce aby była szczęśliwa, ale on czemu mój biologiczny ojciec. Jakby nie było innych facetów na świecie. Od jakiegoś czasu podejrzewałam, że mam kogoś. Przecież mogła mi powiedzieć. Czemu mi nie powiedziała? Nie rozumiem może po prostu nie jesteśmy przyjaciółkami, a w końcu tak mówiła. Nie miałyśmy przed sobą tajemnic. Wszystko się zmieniło. Nie poznaje jej. 



środa, 26 lutego 2020

Bohaterowie powieści

 Martina Maya (Główna bohaterka)

Martina to uczynna i miła dziewczyna. Ma szesnaście lat i jest pełnoletnia. Właśnie planuje iść do najlepszej szkoły tańca w Buenos Aries. Martiny marzeniem od zawsze jest tam studiować taniec i w tym roku idzie na przesłuchanie. Jej życie się zmienia kiedy dowiaduje się prawdy o swoim pochodzeniu. Bardzo chce poznać swoich biologicznych rodziców. Nie jest przekonana do przeprowadzki, do innego kraju.

Pedro Alcavaz (Biologiczny tata Martiny)

Mercedes poznał w szkole. Oboje wiedzieli, że są sobie przeznaczeni. Po ukończeniu szkoły to zamieszkali razem i stworzyli firmę, która po paru latach zbankrutuje. W między czasie rodzi się Martina. Rodziców nie było stać na jej wychowanie więc z ciężkim sercem postanowili ją sprzedać swojej najlepszej przyjaciółce Simonie. Simona adoptowała ją i zaczęła wychowywać. Miała zadanie aby mówić o wszystkim co związane z Martiną im. Kiedy problemy finansowe się skończą to mieli zabrać dziewczynkę z powrotem do siebie.

Simona Maya (Adopcyjna mama Martiny)

Przyjaciółka z czasów szkoły Pabla i Mercedes. Była świadkiem na ich ślubie. Wiedziała o wszystkich problemach jakie są w tym domu. Bardzo się cieszyła kiedy dowiedziała się, że zostanie ciocią. Razem z Mercedes były zafascynowane urządzaniem pokoiku dla dziecka. Niestety ona i jej mąż nie mogli mieć dzieci więc zastanawiali się nad adopcją. Kiedy urodziła się malutka Martina jej rodzice nie mogli się na nią napatrzeć. Byli tacy szczęśliwi. Po jakimś czasie przyszła Mercedes i poprosiła aby adoptowała Martinę, ponieważ mają kłopoty finansowe. Zgodziła się, a nawet dała im pieniądze a życie. Martina dorastała, a Simona coraz bardziej chciała powiedzieć prawdę lecz nie mogła złamać obietnicy danej zmarłej przyjaciółce.

Mercedes Alcazar (Biologiczna mama Martiny)

Przyjaciółka Pabla i Simony z czasów szkoły. Po jakimś czasie zakochała się w Pablo i zaczęli się spotykać aż w końcu zostali parą. Tak mijały lata. Zaszła w ciąże ze swoim mężem obydwoje bardzo się cieszyli jak się o tym dowiedzieli. Mercedes z swoją przyjaciółką była zafascynowana urządzaniem pokoiku dla dziecka. Kiedy urodziła się Martina nie mogła uwierzyć w to, że trzyma ją na rękach i może przytulić oraz ucałować. Nie mogła się na nią napatrzeć. Dziewczynka dorastała przez jakiś czas w ich gronie ale kiedy popadli w kłopoty finansowe. Nie miała innego wyboru niż oddać ją do adopcji i ją sprzedać. Z bólem serca poszła z tym do Simony, bo nie chciała aby wychowywali ją obcy ludzie. Oczywiście się zgodziła na jej propozycję. To było najlepsze rozwiązanie w tej sytuacji przecież nie pozwoli aby jej malutka córeczka włóczyła się po hotelach. Więc jest u ludzi, którym ufała bezgranicznie i wiedziała, że będzie bezpieczna. Niestety jakiś czas później zachorowała na białaczkę i zmarła.

Aldona Baca (Przyjaciółka Martiny)

Dziewczyny poznały się będąc jeszcze w przedszkolu. Zaczęły się bawić w piaskownicy i tak już zostało. Traktowały się jak siostry. W końcu poszły razem do podstawówki. Później razem wybrały liceum. Była przy Martinie w najgorszych chwilach i wzajemnie. Kiedy jej przyjaciółka spadła ze ścianki wspinaczkowej przez zepsuty sprzęt. Bała się, że jej przyjaciółka się nie wybudzi. Kiedy się obudziła była przeszczęśliwa. Myślała, że teraz wszystko się ułoży, ale bardzo się zdziwiła kiedy spytała o chłopaka, który siedział tuż obok. Minęło trochę czasu i znowu się do siebie zbliżyły. Na początku wakacji dużo rozmawiały. Chociaż były daleko od siebie. Aldona wybrała się na Hodward University to było jej marzenie aby tam studiować. Mino, że ona była w Stanach Zjednoczonych, a Martina w Buenos Aries to i tak ciągle się wspierały. Martina była bardzo dumna ze swojej siostry i z tego, że realizuje swoje marzenia.

Pablo Nieto (Były chłopak Martiny i przyjaciel dziewczyn) 

Jest sierotą, która musi sobie sam ze wszystkim radzić. Mieszka u ciocia, której praktycznie w domu nie ma. Jego ciocia nie chce mu powiedzieć jak zginęli jego rodzice. Był niemowlakiem kiedy to się stało. Musiał dorosnąć szybciej niż inni jego rówieśnicy. Chodził do pracy i się uczył aby jakoś mógł żyć. W pewnym momencie spodobała mu się dziewczyna, którą widział w sklepie. Bez żadnego namysłu spytał ją o ulubioną czekoladę, która miała być dla niej. Wziął ją z pułki. Zapłacił za zakupy i wyszedł ze sklepu. Sięgnął czekoladę i nakleił karteczkę z swoim numerem telefonu. Dał jej jak tylko wyszła ze sklepu. Chociaż nie wiedział czy się odezwie, ale nic nie miał do stracenia. Nie musiał długo czekać. Całą drogę rozmawiali. Po jakimś czasie zaczęli ze sobą chodzić. Te dwa tygodnie minęły szybko i był bardzo szczęśliwy. Całą paczką oraz mamą Martiny poszliśmy na ściankę wspinaczkową. Nie przewidział tego, że jego dziewczyna dostała popsuty sprzęt. Przez pewien czas, który Martina leżała w śpiątce nie odstępował jej nawet na krok. Mówił do niej i trzymał ją za rękę. Z jednej strony był szczęśliwy bo się obudziła, a z drugiej strony był załamany ponieważ go nie pamiętała. Przez miesiąc robił wszystko aby sobie o nim przypomniała, ale tak się nie stało. W końcu się poddał i zrezygnował. Przez ten cały czas bardzo ją kocha i ciągle pyta o nią Aldonę. Chociaż teraz z nią chodzi. Jest szczęśliwy i planuje razem z nią wyjechać do Stanów.   

wtorek, 18 lutego 2020

Hiszpania czyli co dowiesz się z mojej książki

1. W Hiszpanii, podobnie jak w innych krajach, bardzo hucznie obchodzi się urodziny, ale za to imieniny nie są okazją do świętowania. Nie obchodzi się również Dzień dziecka, Babci, Kobiet czy Dziadka. Tylko w niektórych domach najmłodsi dostają prezenty 6 grudnia, na Mikołajki. Prezenty rozdawane są w Święto Trzech Króli.

2. Hiszpanie najczęściej zaczynają pracę o godzinie 8:30- 9:00 i kończą o 18:00. W zależności od regionu, około godziny 13:00 lub 14:00 zaczyna się przerwa obiadowa, podczas której działają jedynie restauracje. Banki, podobnie jak różnego rodzaju urzędy, otwierane są o godzinie 8:30 a zamykane o 14:00 i tylko niektóre są ponownie czynne w godzinach popołudniowych. Z kolei w sklepach można zrobić zakupy od 10:00 do 14:00 i po południu od 17:00 do 20:00 a nawet 21:00.

3. W Hiszpanii obowiązek nauki trwa do 16 roku życia. Edukacja jest podzielona na kilka etapów. W szkole podstawowej uczą się dzieci od 6 do 12 roku życia. Potem szkoła średnia (E.S.O), do której uczęszcza młodzież w wieku 12-16 lat. Dla nastolatków kolejnym etapem może być nauczanie zakończone maturą. Potem można wybrać: nauczanie zasadnicze zawodowe, nauczanie wyższe zawodowe lub uczelnie wyższe. Żeby ubiegać się o miejsce w uczelni albo w szkołach nauczania wyższego zawodowego, niezbędne jest świadectwo maturalne. W przypadku uczelni wyższej należy zdać egzamin wstępny, tak zwany prueba de acceso, których zazwyczaj składa się w serii testów  prowadzonych przez kolejne trzy dni. Oprócz wymienionych szkół, w Hiszpanii istnieje jeszcze nauczanie specjalistyczne, tj. szkoły artystyczne i językowe.

4. Dorosłość osiąga się w wieku 16 lat.

5. Prawo jazdy możesz zrobić jak ukończysz 18 lat. Wcześniej jest to nie legalne.


niedziela, 19 stycznia 2020

Rozdział trzeci

Obudziłam się nad ranem. Wstałam z łóżka i udałam się w stronę balonu. Otworzyłam drzwi i wyszłam na dwór aby podziwiać piękny wschód słońca. Wskazywało to, że ten dzień może nie będzie aż taki zły jak mi się na początku wydawało i wygoniło z mojej głowy ponure myśli.
Bez najmniejszego namysłu sięgnęłam paczkę, którą dostałam wczoraj. Nie wiedziałam co się w niej znajduje, ale to był ten czas. Czas aby ją otworzyć. Kiedy to zrobię może wszystko będzie jasne i w końcu dowiem się kim tak na prawdę jestem. Ukucnęłam przy łóżku i sięgnęłam paczkę. Na mojej twarzy pojawił się uśmiech ,który wiele tłumaczył. W środku paczki znajdował się prezent od taty. Zaczęłam wyrzucać na dywan wszystko co się znajdowało w tym prezencie. Znalazłam tam pluszową zabawkę oraz list. Chwyciłam go i zaczęłam czytać. Wyjaśniał tam dlaczego musiał mnie sprzedać i dlaczego Simona mnie adoptowała. Bał się spojrzeć mi w oczy dlatego napisał list. Dużo mi to wyjaśniło. Teraz jak o tym myślę to chcieli dla mnie jak najlepiej. Tata z mamą mieli problemy finansowe i nie mieli gdzie mieszkać więc dla nich najlepszym wyjściem było mnie sprzedać. Simona jest ich przyjaciółką, która nie może mieć dzieci więc uznali, że to jest najlepsze rozwiązanie aby dać mi szczęśliwą rodzinę i dom. Z listu wynikało, że Simona im mówiła wszystko co działo się w moim życiu, a ja o niczym nie wiedziałam. Smutno mi, że tak postąpili ale wiem, że chcieli dla mnie jak najlepiej i oddali mnie w dobre ręce dzięki czemu jestem tu gdzie jestem teraz. Ten list otworzył mi oczy na tą całą sytuację. Jedno jest niewiarygodne w końcu wiem kim jest mój ojciec. Czyli to co przez ten cały czas podejrzewałam okazało się prawdą. Pablo jest moim ojcem. Tak bardzo chcę go poznać i wypytać o wszystko związane z mamą. Wiedziałam, że to jest dobra decyzja aby otworzyć tą paczkę. Postanowiłam, że schowam wszystko do środka i odłożę pod łóżko. Wróciłam na balkon i wpatrywałam się w stronę słońca. W końcu wróciłam do środka i zamknęłam drzwi. Położyłam się z powrotem do łóżka i usiłowałam jeszcze zasnąć. Z emocji nie dałam rady. Ciągle mam w głowie to, że wiem kim jest mój tata. Jestem taka szczęśliwa jak jeszcze nigdy. Wydaje mi się, że to jest sen. Uszczypnęłam się ale to jest prawdą. Bardzo chcę poznać mojego tatę i mamę.  Leżę w łóżku przez kilka godzin próbując bez skutecznie zasnąć. W końcu wstaję i udaje się do kuchni aby zrobić dla Simony przeprosinowe śniadanie. Jak za każdym razem kiedy się pokłócimy. To jest taka tradycja. Dotarło do mnie, że gdyby nie ona to nie wiem gdzie bym teraz była i nie wiem kto by mnie wychowywał. Może i mnie kupiła, ale chciała pomóc moim rodzica z problemami. Jestem za to jej bardzo wdzięczna. Nie wiedziałam wcześniej, że aż tyle dla mnie zrobiła. Jest moją bohaterką mimo tego, że źle ją potraktowałam. Nie zasłużyła sobie na to. Wyciągnęłam z lodówki jej ulubiony serek i świeży sok z pomarańczy. Sięgnęłam także chleb i jej ulubiony serek oraz batona. Położyłam to wszystko na drewnianej podkładce i zaniosłam do pokoju mamy. Udałam się do góry i weszłam do jej pokoju bez pukania. Położyłam podkładkę z jedzieniem obok łóżka i położyłam tuż obok kartkę z przeprosinami. Po krótkiej chwili wyszłam z jej pokoju i udałam się do mojego. Uruchomiłam laptopa i włączyłam program do pisania. Zaczęłam spisywać wszystko co się wydarzyło. Pomyślałam, że spróbuję czegoś nowego i napiszę książkę o tym wszystkim co się w ostatnim czasie wydarzyło. Cofnęłam się myślami do chwilami kiedy podsłuchałam rozmowę mamy i Pedro. Napisałam wszystko co w tamtym momencie czułam. W tamtym czasie nie docierało do mnie jeszcze dlaczego byłam okłamywana. Byłam tak zajęta pisaniem, że nie słyszałam nawet zmieniła się muzyka. Z pisania wyrwało mnie pukanie do drzwi mojego pokoju. Zaprosiłam tą osobę do środka.
- Córeczko. Nie gniewam się na ciebie tylko na samą siebie. Mogłam Ci wcześniej powiedzieć. - powiedziała mama, przytulając mnie do siebie coraz mocniej.
- Źle cię traktowałam. Ciężko mi było. Przepraszam mamo. -powiedziałam przytulając ją.
- To już nie jest ważne. Ważne jest to co jest teraz i tutaj. -powiedziała mama
Bardzo długo się przytulałyśmy w ciszy. Usłyszałyśmy dzwonek do drzwi i obie zeszłyśmy na dół. Mama je otworzyła i przed moim oczami ukazał się Pedro. Kiedy go zobaczyłam nie wiedziałam jak się zachować. Wszedł do domu i pierwsze co zrobił to mnie przytulił oczywiście to odwzajemniłam.
- Dzień dobry córeczko. - powiedział Pedro.
- Dzień .... - powiedziałam nie dokańczając zdania.
Po niezręcznym powitaniu udałam się do kuchni, aby zrobić sobie ciepłą herbatę z cytryną i miodem. Włączyłam czajnik i czekałam aż woda się zagotuje. Wlałam ją do mojego ulubionego kubka gdzie wcześniej dodałam miód i cytrynę oraz herbatę. Wszystko razem wymieszałam. Chciałam wrócić do swojego pokoju, ale zawołali mnie do salonu. Poszłam w ich kierunku i usiadłam na kanapie tuż obok Pedro. Zaczął mnie przepraszać za to, że mnie zostawił jak byłam niemowlakiem. Oczywiście wybaczyłam mu przecież chciał dla mnie jak najlepiej. Przytulił mnie znowu i kolejny raz odwzajemniłam uścisk. Rozpłakał się kiedy uświadomił sobie ile czasu stracił kiedy nie było go w moim życiu. Bardzo chcę odzyskać czas kiedy nie było go przy mnie, kiedy go potrzebowałam. Wszystko da się naprawić i właśnie chcę to zrobić.
- Pedro masz ochotę na pójście do kina. - zaproponowałam
- A potem na jakąś kolację. Jeżeli Twoja mama nie będzie miała nic przeciwko. - powiedział
- Pewnie idźcie. - powiedziała mama
- To w sobotę po ciebie przyjadę. - powiedział
- To będę czekała na ciebie Pedro. - odpowiedziałam
- W porządku. Proszę mów do mnie tato. - poprosił
- Nie jestem na to gotowa. To za wcześnie dla mnie. - powiedziałam i wyszłam w salonu. Po pierwszej rozmowie nie czułam z nim żadnej bliższej relacji. Może to przyjdzie z czasem. Zobaczymy. Udałam się do mojego pokoju i położyłam się na łóżko. Przytuliłam poduszkę i zaczęłam się zastanawiać nad tym co wydarzyło się przed paroma sekundami. Mój świat się odwrócił do góry nogami i wszystko się zmieniło. Teraz już może być tylko lepiej tak mi się przynajmniej wydaje. Nie mogę się doczekać kiedy spędzę trochę czasu z tatą. Ciekawe czy będę mogła wybrać film na, który pójdziemy. W sobotę postaram się wypytać Pedro o moją biologiczną mamę. Wróciłam do komputera i zaczęłam nadal pisać swoją historię w postaci książki. To będzie mój debiut. Mam pomysł na tytuł ,,Od kłamstwa do szczęścia''. Mi się podoba. To jest na razie tytuł roboczy. Może kiedyś go zmienię jak tylko zacznę robić korektę książki. Jestem z siebie taka dumna.


niedziela, 29 grudnia 2019

Spis Treści




Rozdział drugi

Następnego ranka. Po nie przespanej nocy postanowiłam, że zapytam się mamy o mojego ojca. Może coś mi o nim powie choć przez lata unikała rozmowy. Wstałam z łóżka i udałam się robić sobie śniadanie. Dom był całkiem pusty. Jedyną osobą, która w środku była to byłam ja. Mama była w pracy, a mi zaczęły się wakacje. Po śniadaniu włączyłam laptopa i otworzyłam folder z muzyką. Zaznaczyłam wszystko co było w środku, a po chwili ją włączyłam. Po krótkiej chwili mogłam już śmiało wziąć się za sprzątanie całego domu przed powrotem mamy z pracy. Kiedy skończyłam sprzątać parter i pierwsze piętro mogłam śmiało udać się na strych, aby przynieść moje ukochane wrotki. Wyciągnęłam drabinę, która tam prowadziła i zaczęłam wchodzić po niej. Wszystko było zakurzone. Wcześniej tutaj nie wchodziłam ponieważ nie było mi wolno, ale przecież nie będę czekała aż wróci mama z pracy skoro chce teraz iść pojeździć. Załamałam najważniejszą
 zasadę, która panowała w tym domu. Ciekawe dlaczego nie mogłam tutaj wchodzić. Ukrywa coś przede mną? Nie rozumiem. Przeszukując strych natrafiłam na ładnie opakowane pudełeczko. Wyglądało tak jakby leżało tam od dawna i nigdy nie było otworzone. Na ładnie związanej wstążce zobaczyłam karteczkę z moim imieniem.
Czyżby to miał być prezent dla mnie? Czemu go nie dostałam? - powiedziałam na głos.
Bez wahania chwyciłam za prezent oraz moje wrotki, które leżały tuż obok i zeszłam na dół. Schowałam drabinę i udałam się prosto do mojego pokoju. Wrotki położyłam koło biurka, a prezent na łóżku. Długo się zastanawiałam czy go otworzyć, czy najpierw pokazać mamie. Schowałam go pod łóżko w razie gdyby mama wróciła szybciej z pracy. Ubrałam się wygodnie i chwyciłam za wrotki. Sięgnęłam po klucz i wyszłam z domu. Na schodach, które znajdowały się na moim podwórku je założyłam. Pojechałam prosto do skeytpark aby uczyć się nowych tricków na nich. Mimo skupienia podczas jazdy na ich przechodziły mi myśli na temat tego
 prezentu, który znalazłam. Byłam ciekawa jej zawartości. Może tam jest coś związanego z moim pochodzeniem. Po godzinie spędzonej na wrotkach postanowiłam wrócić do domu tą samą drogą.  Kiedy byłam na miejscu. Weszłam na podwórko i usiadłam na schodach. Ściągnęłam wrotki, a potem otworzyłam drzwi i weszłam do środka. Zamknęłam drzwi. Udałam się w stronę strychu aby schować moje wrotki. Ściągnęłam drabinę i weszłam na górę. Odłożyłam wrotki na swoje
miejsce, a potem zeszłam na dół. Udałam się w stronę mojego pokoju. Schyliłam się pod łóżko aby wziąć prezent. Chciałam go otworzyć, ale usłyszałam głos mojej mamy więc szybko go schowałam i zeszłam na dół. Była w kuchni i rozpakowywała zakupy.
- Jak ci minął dzień słonko? - spytała mama Simona
- Dobrze. Mamo mam pytanie - powiedziałam patrząc na podłogę
- Jakie córeczko? - spytała
- Tak się ostatnio zastanawiam... - powiedziałam
- Tak... - powiedziała zaniepokojona
- Kim jest mój ojciec?  - spytałam
- Nie masz innych zajęć niż pytanie o głupoty - powiedziała mama zdenerwowana więc o nic więcej nie pytałam i udałam się z powrotem do mojego pokoju. Domyślałam się, że tak może odpowiedzieć ponieważ za każdym razem tak reaguje kiedy o niego pytam więc muszę sama się dowiedzieć kim on jest. Tak myślę może w tym prezencie jest odpowiedź na to pytanie. Wiem co muszę zrobić. Muszę jakoś zdobyć numer tego całego Pedro i może on mi powie prawdę. Wróciłam do mojego pokoju z myślą, że muszę otworzyć ten prezent. Schyliłam pod łóżko i wzięłam do ręki prezent. Położyłam na łóżko, a po chwili usiadłam obok. Chwyciłam za kawałek wstążki i pociągnęłam ją. Podniosłam wieczko od prezentu. Moim oczom ukazały się jakieś dokumenty. Wyrzuciłam zawartość na łóżko i zaczęłam je przeglądać. Kartka po kartce, aż w moje ręce wpadły dwa dość dziwne dokumenty. Jeden z nich było moim aktem urodzenia. Był on podobny do tego co pokazała mi mama tylko różniło się miejscem urodzenia, a także rodzicami. A drugi dokument, który miałam w ręce to dokumenty adopcyjne. Między moją mamą a obcymi mi ludźmi. Na dokumentach znajduje się imię i nazwisko Pedro. Przez dłuższy czas wpatrywałam się w dokumenty i nie mogąc uwierzyć w to co właśnie przeczytałam. Z tego wynika, że Pedro jest moim ojcem biologicznym. Czemu mi nie
powiedziała, że jestem adoptowana i okłamywała mnie przez tyle lat. Wolałam się dowiedzieć od niej o takich sprawach. Po chwili schowałam wszystkie dokumenty do pudełka, zamknęłam je i schowałam pod łóżko. Oparłam głowę o poduszkę i zaczęłam rozmyślać o tym kim jestem, dlatego Simona mnie okłamała. Nie będę już do niej mówiła ,,mamo'' skoro nią nie jest. Owszem wychowała mnie i dała mi kochającą rodzinę, ale nie wybaczę jej, że ukrywałą to przed de mną. Jak mogła mi to zrobić? Z zamysłu wyrwało mnie pukanie do drzwi. Usłyszałam głos Simony.
- Córeczko możemy pogadać? - spytała przez drzwi.
- Wejdź Simona. - powiedziałam
- Przepraszam, że nie mówiłam Ci kim jest Twój ojciec. To jest długa historia...- przerwałam jej
- Już wszystko wiem. Znalazłam dokumenty, z których wynikało, że jestem adoptowana oraz mój prawdziwy akt urodzenia. Dlaczego mnie okłamywałaś przez tyle czasu? - powiedziałam ze łzami w oczach.
- Nie wiedziałam jak ci powiedzieć. Bałam się, że cię stracę córeczko. - powiedziała Simona
- Gdybyś mi powiedziała wcześniej to być mnie nie straciła, a tym czasem wynoś się z mojego pokoju. Nie jesteś już moją matką. - powiedziałam i pokazałam drzwi wychodzące z mojego pokoju
- Martina  proszę posłuchaj mnie. Jestem i zawsze będę Twoją matką nie ważne jak długo będziesz na mnie zła za to co zrobiłam oraz nawet jeżeli odnajdziesz swoich biologicznych rodziców. - powiedziała i wyszła zapłakana z mojego pokoju. Zakryłam się kocem i zaczęłam mocniej płakać. Nie docierało do mnie co ja właściwie powiedziałam. Byłam w strasznym szoku. Muszę oswajać się z myślą, że jestem adoptowana. To jest dziwne uczucie. Przez cały czas żyłam z
świadomością, że oni są moimi rodzicami biologicznymi, a teraz to się okazuje, że to nie jest prawda. Potrzebuję czasu aby się oswoić z tym uczuciem. Właśnie rozpoczął się nowy rozdział w moim życiu. To początek nowej mnie i nowej historii. Położyłam głowę na poduszkę i zaczęłam się wpatrywać w sufit. Wyobrażałam sobie jak to jest być wychowanym przez biologicznych rodziców. Zadając sobie w tym czasie pytanie: Czy inaczej by wyglądało moje życie? Nie wiedząc kiedy zasnęłam. Poczułam jak ktoś przykrywa mnie kocem. Po dwóch godzinach drzemki spojrzałam na stolik nocny, który znajdował się tuż obok łóżka. Tam była oparta karteczka od Simony. Chwyciłam ją i zaczęłam czytać. Napisała tam to zwykle, że pojechała do pracy oraz, że obiad mam już zrobiony i listę obowiązków. Nie miałam najmniejszej ochoty robić tego co ona mi kazała. Przecież nie jest moją matką biologiczną aby mi rozkazywać. Wstałam z łóżka i udałam się w stronę jej sypialni. Otworzyłam drzwi i weszłam do środka. Zaczęłam się rozglądać po pokoju. Podeszłam do
komody, która znajdowała się tuż pod telewizorem. Otworzyłam pierwszą szufladę, w której znajdowały się jej dokumenty. Wiem, że nie powinnam tak robić, ale chcę upewnić się czy na prawdę Pedro jest moim ojcem, a na to muszę zdobyć jakiś dowód. Na popełnione przestępstwo musza być jakieś zarzuty tak jak w filmach, więc i w realnym życiu też tak musi być przecież. Zaczęłam przeglądać po woli dokumenty, które tam się znajdowały. Wśród dokumentów znalazłam kopertę w środku jej znajdował się czek i list do mnie. Miałam mętlik w głowie, kiedy to znalazłam. Nie rozumiem tego wszystkiego to w końcu jestem adoptowana czy moi biologiczni rodzice mnie sprzedali ? Dlaczego moi biologiczni rodzice chcieli się mnie pozbyć? To jest dla mnie za dużo jak na jeden dzień. Po tym znalezisku nie miałam ochoty na dalsze poszukiwania, więc schowałam wszystkie dokumenty do szuflady zostawiając tylko tą kopertę. Zamknęłam ją i wyszłam z pokoju zamykając za sobą drzwi. Wróciłam do swojego pokoju i zaczęłam płakać. Kiedy się uspokoiłam zadzwoniłam do mojej przyjaciółki, aby jej opowiedzieć o tym co się dowiedziałam. Dzwoniłam kilka razy pod rząd ale nie odebrała. Może jest na treningu dlatego nie odbiera ode mnie. Ale to nic jak zobaczy, że dzwoniłam to odzwoni. Nie mogę opanować łez. Mam tak przez cały dzień. Wszystko mnie przerasta w tym momencie i nie radzę sobie z tymi informacjami. Może powinnam od tego wszystkiego odpocząć. To wszystko dzieje się za szybko jak dla mnie. Wstałam z łóżka i zabrałam ze sobą telefon, a potem udałam się do salonu. Podeszłam do regału z książkami. Zaczęłam przeglądać tytułu książek, aż w końcu znalazłam moją ulubioną książkę. Nosi ona tytuł: ,,Nigdy nie ufaj złoczyńcy''. Opowiada o dziewczynie, która po ukończonych studiach wyjeżdża do Warszawy aby pracować w telewizji. Zakochuje się w chłopaku choć na początku nie jest pewna co do swoich uczuć ale to nie przeszkadza jej, aby dążyć do spełnienia marzeń. Już tyle razy ją czytałam, że każdy jej fragment znam na pamięć, ale nigdy mi się ona nie nudzi. Zabieram ze sobą książkę i siadam na kanapie. Przykrywam się kocem i zaczynam czytać. Po dłuższej chwili czytanie przerywa mi pukanie do drzwi. Odkrywam się i wstaję z kanapy. Kieruje się w stronę drzwi. Patrzę przez wizjer i otwieram je. Kurier podaje mi przesyłkę i odchodzi, a ja wracam do domu. Przyglądam się paczce, którą trzymałam w rękach. Widniało tam moje imię i nazwisko. Poszłam do kuchni. Sięgnęłam po nóż aby otworzyć paczkę. Jak tylko zdjęłam pierwszą folię. Moim oczom ukazał się ładnie ozdobiony kartonik. Bez wahania otworzyłam go. Na samej górze znajdował się list, a pod nim były zapakowane jakieś rzeczy. Zamknęłam kartonik i zaniosłam go do swojego pokoju. Nie miałam ochoty go dalej otwierać na razie chciałam tylko uporządkować swoje wszystkie myśli i znaleźć odpowiedzi na nurtujące mnie pytania. Kartonik położyłam pod łóżkiem, a sama położyłam się na nim. Położyłam głowę na poduszkę. Byłam tak zmęczona emocjami, które mi towarzyszyły, że nie wiedziałam nawet kiedy zasnęłam.


czwartek, 31 października 2019

Rozdział pierwszy

Dzisiaj ostatni raz idę do szkoły tuż przed wakacjami. Bardzo się cieszę z tego powodu ponieważ będę mogła odpocząć od nauki i zająć się tym co najbardziej lubię. Mam na myśli śpiew i taniec. Mam w lipcu konkurs taneczny, do którego muszę ciężko trenować. Poziom tam jest bardzo wysoki. Czasami mam wrażenie, że nie dam rady ale muszę aby stać się lepszą w tym co lubię robić. Siedzę w swoim pokoju i rozmyślam o wszystkim co mogę zrobić w czasie wakacji. W pewnym momencie otwierają się drzwi i wchodzi mama.
- Martina choć już, bo się spóźnimy na zakończenie roku. - powiedziała mama
- Już idę tylko wezmę torebkę i schodzę na dół. - powiedziałam po czym wyszła
Wzięłam torebkę, która leżała na moim biurku. Po chwili zeszłam na dół. Ubrałam czarne buty oraz  skórzaną kurtkę, a potem poszłam w stronę samochodu. Otworzyłam drzwi i usiadłam z tyłu. Położyłam torebkę obok siebie  i zapięłam pasy. Patrząc przez okno zastanawiałam się jak będzie wyglądała moja nowa  wymarzona szkoła.  Bardzo chce należeć do BDS! To jest najlepsza szkoła w całym mieście. Dużo osób tam chce się dostać, a tylko kilkoro z nich może tam chodzić i dostać stypendnium. Przesłuchania już w sierpniu i muszę się przygotować. Podobno po ukończeniu tej szkoły pracuje się w swoim zawodzie albo zostaje gwiazdą. Od dziecka marzę aby tam chodzić do szkoły i robię wszytko aby to moje marzenie się spełniło. Byłam tak zamyślona, że nie zauważyłam nawet kiedy byłyśmy już pod szkołą. Wysiadłam z samochodu. Wchodzą na teren szkoły zaczęłam się rozglądać za moją przyjaciółką, z którą chodzę do klasy. Po dłużej chwili widzę ją w objęciach obcego mi chłopaka. Podeszłam bliżej nich. Chciałam powiedzieć jej, że jaka z niej  zła przyjaciółka albo, że jak mogła mi nie powiedzieć o tym. Byłam na nią wściekła, ale mimo to postanowiłam udawać ,że wszystko jest w porządku i nie okazywać tych złych emocji.
- Cześć wam. - powiedziałam cicho, jakbym miała zaraz wybuchnąć ze złości
-Cześć...... kochana. - powiedziała Aldona, tak jakby nie wiedziała co powiedzieć dalej
- Cześć. - powiedział obcy mi chłopak
Odciągnęłam przyjaciółkę od obcego mi chłopaka. Ustałyśmy tak aby nie słyszał naszej rozmowy. Spojrzałam na przyjaciółkę ze złością w oczach i powiedziałam:
- Jak mogłaś mi to zrobić? Dlaczego mi nie powiedziałaś, że masz chłopaka? Myślałam, że jesteśmy przyjaciółkami, ale się myliłam co do ciebie. - powiedziałam
- Przepraszam Martina to jest dopiero świeża sprawa. Nie wiedziałam jak Ci to powiedzieć.... - przerwałam jej
- Nawet mi nie powiedziałaś, że ktoś Ci się podoba? To mnie bardzo zabolało. Znamy się od piaskownicy, a ty mi taki numer wykręcasz? A ja głupia traktowałam Cię jak kogoś więcej niż przyjaciółkę. Byłaś dla mnie jak siostra. Ufałam Ci bezgranicznie. Myślałam, że mówimy sobie o wszystkim. Byłaś dla mnie bardzo ważna, ciągle Cię broniłam przed wszystkimi. - powiedziałam i pobiegłam z płaczem w stronę budynku. Moja przyjaciółka wydzwaniała do mnie i pisała wiadomości. Nie chciałam z nią rozmawiać. Będąc już w budynku pobiegłam w stronę łazienki. Zamknęłam za sobą drzwi i zamknęłam się w kabinie. Oparłam się o ścianę i zaczęłam płakać. Po paru minutach usłyszałam jak otwierały się drzwi od łazienki. Usłyszałam bardzo znajomy mi głos.
- Martina wiem, że tam jesteś. Nie musisz mi odpowiadać, ale chociaż mnie posłuchaj proszę. Nie mówiłam Ci o nim, bo wiedziałam jak zareagujesz w szczególności, że go znasz i byliście razem tuż przed wypadkiem na skałkach pamiętasz? Wspinałyśmy się razem i dali Ci zepsuty sprzęt do wspinaczki przez co spadłaś i straciłaś pamięć. Nie pamiętałaś nic co się wydarzyło trzy tygodnie przed wypadem na skałki. Chodziliście ze sobą niecałe dwa tygodnie. Leżałaś wtedy w szpitalu, w kiepskim stanie zdrowia tak przez jakiś czas. Siedziałam przy Tobie razem z Pablo. Nie chcieliśmy od Ciebie odejść do czasu kiedy się nie wybudzisz, a kiedy to nastało bardzo byliśmy oboje szczęśliwi. Kiedy się w końcu obudziłaś to spytałaś się gdzie jesteś i kim on jest. Bardzo go to zabolało, ale jak tylko przyszedł lekarz to powiedział, że straciłaś pamięć krótko trwałą i, że będziesz pamiętać to wszystko przed skałkami. Powiedział także, że to Ci z czasem minie i zaczniesz sobie przypominać wszystko co się wydarzyło ,ale tak się nie stało. Po prostu dla Ciebie ,,ten obcy chłopak,, jak go nazywasz to tak na prawdę ,,Twój ukochany'', którego zapomniałaś. Bardzo się załamał tym, starał się abyś sobie go przypomniała, ale tak się nie stało i sobie odpuścił. Przyzwyczaił się do tego, że nigdy sobie o nim nie przypomnisz. Mogę Marti Cię pocieszyć, bo mimo, że Ty o nim zapomniałaś to on o Tobie nie. Ciągle praktycznie o ciebie pyta. Martina on nadal Cię kocha, ale przez to, że oboje się baliśmy, że nadal będzie on dla Ciebie obcy to zaczęliśmy ze sobą chodzić. Przepraszam Cię przyjaciółko. Mam nadzieję, że kiedyś mi to wybaczysz. - powiedziała i wyszła z łazienki.
Zaczęłam się zastanawiać nad tym wszystkim co powiedziała. Wszystkie emocje do mnie wróciły z tamtego momentu. Przypomniał mi się szpital, upadek z ścianki wspinaczkowej, mój chłopak , wygrany kupon na ściankę wspinaczkową, jak nie mogliśmy się tego doczekać. Otarłam łzy i zaczęłam szukać Pabla oraz Aldonę. Kiedy ich zobaczyłam powiedziałam:
- Pamiętam, wszystko pamiętam. - powiedziałam do Aldony i Pabla
- Co pamiętasz? - spytał Pablo
- Ciebie, nasz wyjazd na ściankę wspinaczkową ,wypadek. - powiedziałam
- Skoro tak to powiedz jak się poznaliśmy? - spytał Pablo
- To było tak, że byłam w sklepie i spytałeś się jaką czekoladę lubię, bo chcesz ją dać wyjątkowej dziewczynie. Powiedziałam Ci i poszłam do kasy. Zapłaciłam za swoje zakupy, a potem wyszłam ze sklepu. A ty podszedłeś do mnie i dałeś mi tą samą czekoladę, którą parę minut temu pomogłam Ci wybrać. Na odwrocie czekolady był przyklejony Twój numer telefonu. A ja bez wahania zadzwoniłam pod podany numer. - powiedziałam
- Masz rację. - powiedział Pablo
- Nie jesteś już na mnie zła? - spytała Aldona
- Nie przyjaciółko, dzięki Tobie wszystko sobie przypomniałam. Przepraszam, że byłam na ciebie  zła. - powiedziałam
- Nic się nie stało Marti.
- Chodźmy, bo zaraz się spóźnimy na apel - powiedziałam i całą trójką poszliśmy na salę gimnastyczną. Ustaliśmy obok siebie. Dziwnie się czułam widząc, jak Aldona i Pablo trzymają się za rękę wiedząc, że to ja jestem jego dziewczyną, a raczej byłam. Przez głupi wypadek już nie jestem. Lepiej było jak go nie pamiętałam przynajmniej do niego nic nie czułam i był dla mnie całkiem obcy. Byłam cały apel zamyślona, że nie wiedziałam kiedy on się skończył. Poszliśmy do naszych szafek aby zabrać z nich nasze rzeczy, bo za chwilę musimy oddać kluczyki do nich. Po chwili poszliśmy oddać kluczyki panu woźnemu i poszliśmy do naszej sali. Odebraliśmy dyplomy oraz wyniki egzaminów. Ostatni raz przeszliśmy się korytarzami naszej szkoły. Ustaliśmy przy drzwiach, które wychodzą na boisko.
- Wiele się tutaj działo. - powiedział Pablo
- Racja. - powiedziała Aldona
- Będę tęskniła za tą szkołą. - powiedziałam smutna
- My też. - powiedzieli chórem Aldona i Palbo
- Zaraz przejdziemy przez te drzwi i oficjalnie zostaniemy absolwentami tej szkoły. Tyle wspomnień tutaj zostawiamy - powiedziała smutna Aldona.
Przeszliśmy przez drzwi i ruszyliśmy prosto przez bramę wejściową na teren szkoły. Pożegnałam się z przyjaciółką i poszłam w stronę samochodu, który stał na parkingu niedaleko pizzerii. Udałam się razem z mamą do domu. Na podjeździe zostawiłyśmy samochód i weszłyśmy do domu. Weszłam do środka. Ściągnęłam buty i poszłam do swojego pokoju. Na łóżku położyłam wszystkie rzeczy, które zabrałam z mojej szafki szkolnej. Przebrałam się, a potem wzięłam się za sprzątanie mojego pokoju.  Nie wiedziałam od czego zacząć, ponieważ mam taki bałagan. Zebrałam brudne ubrania, które leżały na podłodze i zaniosłam je do pralni. Wróciłam i zabrałam się za układanie książek na regale oraz wyrzucaniu starych, nie potrzebnych kartek, a także niepotrzebnych zeszytów. Po godzinie sprzątania mogłam w spokoju usiąść na łóżku i obejrzeć mój ulubiony serial, a potem iść na trening. Zbliżał się wieczór. Ponownie się przebrałam tym razem w leginsy i bluzkę na krótkim rękawie. Na rękę założyłam futerał na telefon oraz słuchawki. Zeszłam na dół. Założyłam adidasy, a potem wyszłam z domu. Zamykając za sobą drzwi. Włożyłam słuchawki do uszu oraz włączyłam ulubioną piosenkę i ruszyłam. Zazwyczaj biegam całą play listę, którą mam na telefonie. Tak zrobię także dzisiaj. Jestem fanką zdrowego trybu życia. Od jakiś trzech lat nie jem żadnych świństw takich jak, np. hamburgery czy słodycze. Stworzyłam własną tabele odżywiania. Co za tym idzie nie muszę się zbytnio ograniczać, a jednocześnie dbam o dietę. Biegłam zamyślona przez park, gdzie bawią się dzieci każdego dnia. Zastanawiałam się jaki mam plan na przyszłość. Co będzie jeżeli nie dostanę się do BDS !? Co wydarzy się dalej w moim życiu? Czy kiedyś się zakocham? Z moich koleżanek tylko ja nie miałam nigdy chłopaka. Czasem wydawało mi się ,że świat się uparł na mnie ,i dlatego nic mi nie wychodzi. Wiedziałam jedno mimo wszystko chcę walczyć o swoje marzenia i udowodnić sobie ,że wcale nie jestem do niczego. I jestem coś warta. Jeszcze wszyscy będą ze mnie dumni. Wracając z treningu pod moim domem zobaczyłam obcy mi samochód. Weszłam na podwórko i kierowałam się w stronę drzwi. Chwyciłam za klamkę, a po chwili weszłam do środka. Zastawiam buty w przedpokoju i wchodzę do salonu. Mama kłóciła się z jakimś facetem. Kiedy mnie zobaczyli nagle ucichli. Nie wiedziałam o co chodzi. Zachowywali się dość dziwnie.
- Mamo kto to jest? - spytałam ze spokojem
- Jak na treningu? - spytała chcąc odwrócić moją uwagę od obcego mężczyznę
- Kto to jest? - krzyknęłam
- Jest to Pedro, mój szef. - powiedziała mama ale wyczułam ,że kłamie. Dlaczego to robi? - pomyślała  i wyszłam z salonu. Ustałam za ściana aby podsłuchać ich rozmowę. Dowiedziałam się czegoś co uznałam za bzdurę ale mimo to nie mogłam przestać o tym myśleć. Jeżeli na prawdę Pablo jest moim ojcem to powinny być na to jakieś dowody. A jeżeli nie to będzie znaczyło ,że kłamie. Po cichu udałam się w stronę mojego pokoju.
Przecież w takim czymś by mnie nie okłamywała. - pomyślałam na głos
Usiadłam na łóżku i zaczęłam czytać książkę. Nie mogłam się na niej skupić. Odłożyłam ją na biurko. Chwyciłam moją piżamę, która leżała na łóżku i poszłam się myć. Po kąpieli wróciłam do mojego pokoju. Wzięłam do ręki telefon i zaczęłam przeglądać moje social media. Kiedy się on rozładował to podłączyłam go do ładowarki. Zgasiłam światło, a potem wróciłam do łóżka. Położyłam głowę na poduszkę i próbowałam zasnąć. Nie mogłam spać więc zaczęłam rozmyślać o tym co usłyszałam podczas rozmowy mamy i Pedro. Podjęłam decyzję, że jutro zapytam o to mamę.
Nigdy nie opowiadała mi o ojcu. Jestem ciekawa jaki on był. Mam do niego dużo pytań. Dlaczego przede mną ukrywa tożsamość mojego ojca? Czyżby zrobił coś czego nie powinnam wiedzieć? Minęło tyle lat minęło, a ona nadal unika tego tematu. Przecież mam prawo wiedzieć kto jest moim ojcem. Przez całe życie byłam okłamywana. Mówiła, że mój ojciec zginął w wypadku samochodowym a tu się nagle okazuje, że Pablo jest moim ojcem. W co powinnam wierzyć. Co jest prawdą? Jak mi nie powie to sama poszukam odpowiedzi na ten temat i sama go odnajdę oraz dowiem się prawdy na temat mojego pochodzenia. Nie jestem już małym dzieckiem. Jestem już dorosła i mam prawo wiedzieć kim on jest.


---------------------------------------
BDS - Baile De Secundaria ( tłum. liceum taneczne) - dzięki tej szkole dużo młodych uczniów dostaje szansę aby zaistnieć w show biznesie albo pracować w swoim zawodzie. Na castingu trzeba popisać się swoim talentem aby się tam dostać ponieważ przyjmują tylko osoby utalentowane tanecznie. Chcą tym samym zachować prestiż liceum w oczach innych szkół w swoim kraju jak i na świece.

rozdział szósty

 Ze snu wyrwał mnie dźwięk telefonu. Chwyciłam go do ręki i spojrzałam na wyświetlacz. To była Skay moja przyjaciółka z dzieciństwa. Dawno s...