Pokazywanie postów oznaczonych etykietą biologiczny. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą biologiczny. Pokaż wszystkie posty

sobota, 19 grudnia 2020

Rozdział czwarty

Minęło kilka dni od kiedy poznałam mojego biologicznego ojca. Piszemy ze sobą prawie codziennie i się do siebie trochę  zbliżyliśmy, ale mimo to nie chcę mówić do niego ,,tato'' to jest dla mnie za szybko. Nawet jeżeli będę tak do niego mówić to zawsze będzie nim Felipe. Żałuję, że nie mogłam z nim spędzić więcej czasu przed wypadkiem. Miałam zaledwie pięć lat kiedy zginął. Był moim bohaterem. Jak tylko przestraszyłam się pająka to mogłam do niego z tym przyjść. Wciąż pamiętam bajki, które mi opowiadał na dobranoc. Nazywał mnie swoją księżniczką z krainy wróżek.
- Tato tak bardzo tęsknię - powiedziałam ze łzami w oczach.
Usłyszałam dzwonek telefonu. Podeszłam i spojrzałam na niego. Pedro dzwonił aby mi przypomnieć o dzisiejszym kinie. Totalnie o nim zapomniałam. Muszę się przyszykować. Teraz pytanie za sto tysięcy punktów w co ja się ubiorę. Przecież w piżamie nie pójdę. Podchodzę z szafy i wszystko z niej wyrzucam w poszukiwaniu czegoś ładnego do ubrania. Wśród sterty ubrań znajduję czarne dżinsy oraz fioletową bluzkę z napisem ,,Te amo depate''. Ubrałam się i poszłam się umalować, a potem udałam się do kuchni aby zrobić sobie śniadanie. Z lodówki wzięłam mój ulubiony jogurt. Wzięłam go i poszłam do salonu. Włączyłam jakiś serial z TV i zaczęłam zjadać jogurt. Do pomieszczenia wchodzi moja mama. Siada tuż obok mnie i patrzy na telewizor. Po krótkiej chwili słyszę dźwięk telefonu. Patrzę na wyświetlacz i odbieram.
- Czekam na ciebie przed domem. - powiedział Pedro
- Dobrze już wychodzę. - powiedziałam i się rozłączyłam.
Poszłam ubrać buty i pożegnałam się z mamą, a potem wyszłam z domu. Na podjeździe stał czerwony samochód podeszłam bliżej i otworzyłam drzwi. Wsiadłam do środka i pojechałam razem z Pedro do kina. Całą drogę prawie się do siebie nie odzywaliśmy. Patrzyłam przez okno i zastanawiałam się jak to by było gdyby od samego początku wychowywał mnie Pedro. Może bym znała moją biologiczną mamę i by mi opowiedziała o tym jak się poznali i takie głupoty. Zanim się obejrzałam byliśmy już na miejscu. Pedro wyłączył silnik i wyszliśmy z auta. Zamknął je i poszliśmy w stronę ruchomych schodów aby wyjść z parkingu. Pedro złapał mnie za rękę i spojrzał na mnie. Czułam się strasznie dziwnie jak to zrobił. Spojrzał na mnie i powiedział z uśmiechem:
- Córeczko ty wybierasz film
- Na prawdę? - spytałam
- Tak, a potem pójdziemy na małe zakupy- powiedział
- To super nie mogę się doczekać. 
Po chwili byliśmy już pod kinem, miałam szczęście, bo akurat grają mój ulubiony film. Pedro poszedł kupić bilety, a ja w tym samym czasie poszłam kupić nam popcorn. Spotkaliśmy się przed wejściem na salę. Pokazaliśmy bilety i weszliśmy do sali, w której będzie leciał film. Usiedliśmy na wyznaczonych miejscach. Zgasiły się światła i zaczął się film. Uwielbiam ten film. Po skończonym seansie wybraliśmy się na zakupy tak jak mówił. To nie były zwykłe zakupy. Postanowił, że kupi mi struj na przesłuchanie do szkoły. To miłe z jego strony tylko, że ja sama chciałam go zaprojektować i tym zainspirować jurorom. Wtedy byłby on unikalny i nikt by nie miał takiego samego. Już mam zaprojektowany na kartce tylko muszę zacząć go szyć na maszynie. Nie miałam serca aby mu odmówić. Najwyżej będę mieć zapasowy strój jakbym nie zdążyła go uszyć. Przejrzeliśmy kilka sklepów i w żadnym z nich nie znalazłam takiego jaki by mi się podobał. Postanowiliśmy wspólnie. że wejdziemy jeszcze do jednego sklepu i tam ujrzałam cudowny strój. Wisiał tuż przy wejściu do sklepu. Bez wahania go wzięłam i poszłam do przymierzalni. Leżał na mnie idealnie jakby był na mnie stworzony. Wyszłam w nim z przebieralni nadal ubrana aby pokazać się Pedro. Powiedział. że go bierzemy.  Nie mogłam się doczekać aż pokaże się mamie w nim. Zapłacił i wyszliśmy ze sklepu. Poszliśmy coś zjeść, a potem udaliśmy się w stronę samochodu.  Kiedy byliśmy na parkingu poszliśmy do samochodu i pojechaliśmy do domu. Kiedy byliśmy na miejscu drzwi były zamknięte. Najwidoczniej gdzieś poszła. Wyciągnęłam z torebki klucze i weszliśmy do środka. Zamknęliśmy za sobą drzwi i poszłam zanieść struj do mojego pokoju. Położyłam go na łóżku i zeszłam na dół gdzie był Pedro. Usłyszałam głos mamy najwidoczniej już wróciła. Rozmawiali i się śmiali. Kiedy weszłam do salonu zobaczyłam jak się całują. 
- Co jest grane do cholery?- krzyknęłam 
- To nie tak jak myślisz córciu- powiedziała mama
- Jesteście obrzydliwi. Nienawidzę was. - krzyknęłam 
- Poczekaj - usłyszałam kiedy wybiegałam z salonu
Nie miałam ochoty z nimi rozmawiać. Jak mogli to przede mną ukrywać? Czemu mi nie powiedzieli, że się spotykają. Od dwóch miesięcy podejrzewałam, że ma kogoś. Chce aby była szczęśliwa, ale on czemu mój biologiczny ojciec. Jakby nie było innych facetów na świecie. Od jakiegoś czasu podejrzewałam, że mam kogoś. Przecież mogła mi powiedzieć. Czemu mi nie powiedziała? Nie rozumiem może po prostu nie jesteśmy przyjaciółkami, a w końcu tak mówiła. Nie miałyśmy przed sobą tajemnic. Wszystko się zmieniło. Nie poznaje jej. 



niedziela, 19 stycznia 2020

Rozdział trzeci

Obudziłam się nad ranem. Wstałam z łóżka i udałam się w stronę balonu. Otworzyłam drzwi i wyszłam na dwór aby podziwiać piękny wschód słońca. Wskazywało to, że ten dzień może nie będzie aż taki zły jak mi się na początku wydawało i wygoniło z mojej głowy ponure myśli.
Bez najmniejszego namysłu sięgnęłam paczkę, którą dostałam wczoraj. Nie wiedziałam co się w niej znajduje, ale to był ten czas. Czas aby ją otworzyć. Kiedy to zrobię może wszystko będzie jasne i w końcu dowiem się kim tak na prawdę jestem. Ukucnęłam przy łóżku i sięgnęłam paczkę. Na mojej twarzy pojawił się uśmiech ,który wiele tłumaczył. W środku paczki znajdował się prezent od taty. Zaczęłam wyrzucać na dywan wszystko co się znajdowało w tym prezencie. Znalazłam tam pluszową zabawkę oraz list. Chwyciłam go i zaczęłam czytać. Wyjaśniał tam dlaczego musiał mnie sprzedać i dlaczego Simona mnie adoptowała. Bał się spojrzeć mi w oczy dlatego napisał list. Dużo mi to wyjaśniło. Teraz jak o tym myślę to chcieli dla mnie jak najlepiej. Tata z mamą mieli problemy finansowe i nie mieli gdzie mieszkać więc dla nich najlepszym wyjściem było mnie sprzedać. Simona jest ich przyjaciółką, która nie może mieć dzieci więc uznali, że to jest najlepsze rozwiązanie aby dać mi szczęśliwą rodzinę i dom. Z listu wynikało, że Simona im mówiła wszystko co działo się w moim życiu, a ja o niczym nie wiedziałam. Smutno mi, że tak postąpili ale wiem, że chcieli dla mnie jak najlepiej i oddali mnie w dobre ręce dzięki czemu jestem tu gdzie jestem teraz. Ten list otworzył mi oczy na tą całą sytuację. Jedno jest niewiarygodne w końcu wiem kim jest mój ojciec. Czyli to co przez ten cały czas podejrzewałam okazało się prawdą. Pablo jest moim ojcem. Tak bardzo chcę go poznać i wypytać o wszystko związane z mamą. Wiedziałam, że to jest dobra decyzja aby otworzyć tą paczkę. Postanowiłam, że schowam wszystko do środka i odłożę pod łóżko. Wróciłam na balkon i wpatrywałam się w stronę słońca. W końcu wróciłam do środka i zamknęłam drzwi. Położyłam się z powrotem do łóżka i usiłowałam jeszcze zasnąć. Z emocji nie dałam rady. Ciągle mam w głowie to, że wiem kim jest mój tata. Jestem taka szczęśliwa jak jeszcze nigdy. Wydaje mi się, że to jest sen. Uszczypnęłam się ale to jest prawdą. Bardzo chcę poznać mojego tatę i mamę.  Leżę w łóżku przez kilka godzin próbując bez skutecznie zasnąć. W końcu wstaję i udaje się do kuchni aby zrobić dla Simony przeprosinowe śniadanie. Jak za każdym razem kiedy się pokłócimy. To jest taka tradycja. Dotarło do mnie, że gdyby nie ona to nie wiem gdzie bym teraz była i nie wiem kto by mnie wychowywał. Może i mnie kupiła, ale chciała pomóc moim rodzica z problemami. Jestem za to jej bardzo wdzięczna. Nie wiedziałam wcześniej, że aż tyle dla mnie zrobiła. Jest moją bohaterką mimo tego, że źle ją potraktowałam. Nie zasłużyła sobie na to. Wyciągnęłam z lodówki jej ulubiony serek i świeży sok z pomarańczy. Sięgnęłam także chleb i jej ulubiony serek oraz batona. Położyłam to wszystko na drewnianej podkładce i zaniosłam do pokoju mamy. Udałam się do góry i weszłam do jej pokoju bez pukania. Położyłam podkładkę z jedzieniem obok łóżka i położyłam tuż obok kartkę z przeprosinami. Po krótkiej chwili wyszłam z jej pokoju i udałam się do mojego. Uruchomiłam laptopa i włączyłam program do pisania. Zaczęłam spisywać wszystko co się wydarzyło. Pomyślałam, że spróbuję czegoś nowego i napiszę książkę o tym wszystkim co się w ostatnim czasie wydarzyło. Cofnęłam się myślami do chwilami kiedy podsłuchałam rozmowę mamy i Pedro. Napisałam wszystko co w tamtym momencie czułam. W tamtym czasie nie docierało do mnie jeszcze dlaczego byłam okłamywana. Byłam tak zajęta pisaniem, że nie słyszałam nawet zmieniła się muzyka. Z pisania wyrwało mnie pukanie do drzwi mojego pokoju. Zaprosiłam tą osobę do środka.
- Córeczko. Nie gniewam się na ciebie tylko na samą siebie. Mogłam Ci wcześniej powiedzieć. - powiedziała mama, przytulając mnie do siebie coraz mocniej.
- Źle cię traktowałam. Ciężko mi było. Przepraszam mamo. -powiedziałam przytulając ją.
- To już nie jest ważne. Ważne jest to co jest teraz i tutaj. -powiedziała mama
Bardzo długo się przytulałyśmy w ciszy. Usłyszałyśmy dzwonek do drzwi i obie zeszłyśmy na dół. Mama je otworzyła i przed moim oczami ukazał się Pedro. Kiedy go zobaczyłam nie wiedziałam jak się zachować. Wszedł do domu i pierwsze co zrobił to mnie przytulił oczywiście to odwzajemniłam.
- Dzień dobry córeczko. - powiedział Pedro.
- Dzień .... - powiedziałam nie dokańczając zdania.
Po niezręcznym powitaniu udałam się do kuchni, aby zrobić sobie ciepłą herbatę z cytryną i miodem. Włączyłam czajnik i czekałam aż woda się zagotuje. Wlałam ją do mojego ulubionego kubka gdzie wcześniej dodałam miód i cytrynę oraz herbatę. Wszystko razem wymieszałam. Chciałam wrócić do swojego pokoju, ale zawołali mnie do salonu. Poszłam w ich kierunku i usiadłam na kanapie tuż obok Pedro. Zaczął mnie przepraszać za to, że mnie zostawił jak byłam niemowlakiem. Oczywiście wybaczyłam mu przecież chciał dla mnie jak najlepiej. Przytulił mnie znowu i kolejny raz odwzajemniłam uścisk. Rozpłakał się kiedy uświadomił sobie ile czasu stracił kiedy nie było go w moim życiu. Bardzo chcę odzyskać czas kiedy nie było go przy mnie, kiedy go potrzebowałam. Wszystko da się naprawić i właśnie chcę to zrobić.
- Pedro masz ochotę na pójście do kina. - zaproponowałam
- A potem na jakąś kolację. Jeżeli Twoja mama nie będzie miała nic przeciwko. - powiedział
- Pewnie idźcie. - powiedziała mama
- To w sobotę po ciebie przyjadę. - powiedział
- To będę czekała na ciebie Pedro. - odpowiedziałam
- W porządku. Proszę mów do mnie tato. - poprosił
- Nie jestem na to gotowa. To za wcześnie dla mnie. - powiedziałam i wyszłam w salonu. Po pierwszej rozmowie nie czułam z nim żadnej bliższej relacji. Może to przyjdzie z czasem. Zobaczymy. Udałam się do mojego pokoju i położyłam się na łóżko. Przytuliłam poduszkę i zaczęłam się zastanawiać nad tym co wydarzyło się przed paroma sekundami. Mój świat się odwrócił do góry nogami i wszystko się zmieniło. Teraz już może być tylko lepiej tak mi się przynajmniej wydaje. Nie mogę się doczekać kiedy spędzę trochę czasu z tatą. Ciekawe czy będę mogła wybrać film na, który pójdziemy. W sobotę postaram się wypytać Pedro o moją biologiczną mamę. Wróciłam do komputera i zaczęłam nadal pisać swoją historię w postaci książki. To będzie mój debiut. Mam pomysł na tytuł ,,Od kłamstwa do szczęścia''. Mi się podoba. To jest na razie tytuł roboczy. Może kiedyś go zmienię jak tylko zacznę robić korektę książki. Jestem z siebie taka dumna.


rozdział szósty

 Ze snu wyrwał mnie dźwięk telefonu. Chwyciłam go do ręki i spojrzałam na wyświetlacz. To była Skay moja przyjaciółka z dzieciństwa. Dawno s...