niedziela, 29 grudnia 2019
Rozdział drugi
Następnego ranka. Po nie przespanej nocy postanowiłam, że zapytam się mamy o mojego ojca. Może coś mi o nim powie choć przez lata unikała rozmowy. Wstałam z łóżka i udałam się robić sobie śniadanie. Dom był całkiem pusty. Jedyną osobą, która w środku była to byłam ja. Mama była w pracy, a mi zaczęły się wakacje. Po śniadaniu włączyłam laptopa i otworzyłam folder z muzyką. Zaznaczyłam wszystko co było w środku, a po chwili ją włączyłam. Po krótkiej chwili mogłam już śmiało wziąć się za sprzątanie całego domu przed powrotem mamy z pracy. Kiedy skończyłam sprzątać parter i pierwsze piętro mogłam śmiało udać się na strych, aby przynieść moje ukochane wrotki. Wyciągnęłam drabinę, która tam prowadziła i zaczęłam wchodzić po niej. Wszystko było zakurzone. Wcześniej tutaj nie wchodziłam ponieważ nie było mi wolno, ale przecież nie będę czekała aż wróci mama z pracy skoro chce teraz iść pojeździć. Załamałam najważniejszą
zasadę, która panowała w tym domu. Ciekawe dlaczego nie mogłam tutaj wchodzić. Ukrywa coś przede mną? Nie rozumiem. Przeszukując strych natrafiłam na ładnie opakowane pudełeczko. Wyglądało tak jakby leżało tam od dawna i nigdy nie było otworzone. Na ładnie związanej wstążce zobaczyłam karteczkę z moim imieniem.
Czyżby to miał być prezent dla mnie? Czemu go nie dostałam? - powiedziałam na głos.
Bez wahania chwyciłam za prezent oraz moje wrotki, które leżały tuż obok i zeszłam na dół. Schowałam drabinę i udałam się prosto do mojego pokoju. Wrotki położyłam koło biurka, a prezent na łóżku. Długo się zastanawiałam czy go otworzyć, czy najpierw pokazać mamie. Schowałam go pod łóżko w razie gdyby mama wróciła szybciej z pracy. Ubrałam się wygodnie i chwyciłam za wrotki. Sięgnęłam po klucz i wyszłam z domu. Na schodach, które znajdowały się na moim podwórku je założyłam. Pojechałam prosto do skeytpark aby uczyć się nowych tricków na nich. Mimo skupienia podczas jazdy na ich przechodziły mi myśli na temat tego
prezentu, który znalazłam. Byłam ciekawa jej zawartości. Może tam jest coś związanego z moim pochodzeniem. Po godzinie spędzonej na wrotkach postanowiłam wrócić do domu tą samą drogą. Kiedy byłam na miejscu. Weszłam na podwórko i usiadłam na schodach. Ściągnęłam wrotki, a potem otworzyłam drzwi i weszłam do środka. Zamknęłam drzwi. Udałam się w stronę strychu aby schować moje wrotki. Ściągnęłam drabinę i weszłam na górę. Odłożyłam wrotki na swoje
miejsce, a potem zeszłam na dół. Udałam się w stronę mojego pokoju. Schyliłam się pod łóżko aby wziąć prezent. Chciałam go otworzyć, ale usłyszałam głos mojej mamy więc szybko go schowałam i zeszłam na dół. Była w kuchni i rozpakowywała zakupy.
- Jak ci minął dzień słonko? - spytała mama Simona
- Dobrze. Mamo mam pytanie - powiedziałam patrząc na podłogę
- Jakie córeczko? - spytała
- Tak się ostatnio zastanawiam... - powiedziałam
- Tak... - powiedziała zaniepokojona
- Kim jest mój ojciec? - spytałam
- Nie masz innych zajęć niż pytanie o głupoty - powiedziała mama zdenerwowana więc o nic więcej nie pytałam i udałam się z powrotem do mojego pokoju. Domyślałam się, że tak może odpowiedzieć ponieważ za każdym razem tak reaguje kiedy o niego pytam więc muszę sama się dowiedzieć kim on jest. Tak myślę może w tym prezencie jest odpowiedź na to pytanie. Wiem co muszę zrobić. Muszę jakoś zdobyć numer tego całego Pedro i może on mi powie prawdę. Wróciłam do mojego pokoju z myślą, że muszę otworzyć ten prezent. Schyliłam pod łóżko i wzięłam do ręki prezent. Położyłam na łóżko, a po chwili usiadłam obok. Chwyciłam za kawałek wstążki i pociągnęłam ją. Podniosłam wieczko od prezentu. Moim oczom ukazały się jakieś dokumenty. Wyrzuciłam zawartość na łóżko i zaczęłam je przeglądać. Kartka po kartce, aż w moje ręce wpadły dwa dość dziwne dokumenty. Jeden z nich było moim aktem urodzenia. Był on podobny do tego co pokazała mi mama tylko różniło się miejscem urodzenia, a także rodzicami. A drugi dokument, który miałam w ręce to dokumenty adopcyjne. Między moją mamą a obcymi mi ludźmi. Na dokumentach znajduje się imię i nazwisko Pedro. Przez dłuższy czas wpatrywałam się w dokumenty i nie mogąc uwierzyć w to co właśnie przeczytałam. Z tego wynika, że Pedro jest moim ojcem biologicznym. Czemu mi nie
powiedziała, że jestem adoptowana i okłamywała mnie przez tyle lat. Wolałam się dowiedzieć od niej o takich sprawach. Po chwili schowałam wszystkie dokumenty do pudełka, zamknęłam je i schowałam pod łóżko. Oparłam głowę o poduszkę i zaczęłam rozmyślać o tym kim jestem, dlatego Simona mnie okłamała. Nie będę już do niej mówiła ,,mamo'' skoro nią nie jest. Owszem wychowała mnie i dała mi kochającą rodzinę, ale nie wybaczę jej, że ukrywałą to przed de mną. Jak mogła mi to zrobić? Z zamysłu wyrwało mnie pukanie do drzwi. Usłyszałam głos Simony.
- Córeczko możemy pogadać? - spytała przez drzwi.
- Wejdź Simona. - powiedziałam
- Przepraszam, że nie mówiłam Ci kim jest Twój ojciec. To jest długa historia...- przerwałam jej
- Już wszystko wiem. Znalazłam dokumenty, z których wynikało, że jestem adoptowana oraz mój prawdziwy akt urodzenia. Dlaczego mnie okłamywałaś przez tyle czasu? - powiedziałam ze łzami w oczach.
- Nie wiedziałam jak ci powiedzieć. Bałam się, że cię stracę córeczko. - powiedziała Simona
- Gdybyś mi powiedziała wcześniej to być mnie nie straciła, a tym czasem wynoś się z mojego pokoju. Nie jesteś już moją matką. - powiedziałam i pokazałam drzwi wychodzące z mojego pokoju
- Martina proszę posłuchaj mnie. Jestem i zawsze będę Twoją matką nie ważne jak długo będziesz na mnie zła za to co zrobiłam oraz nawet jeżeli odnajdziesz swoich biologicznych rodziców. - powiedziała i wyszła zapłakana z mojego pokoju. Zakryłam się kocem i zaczęłam mocniej płakać. Nie docierało do mnie co ja właściwie powiedziałam. Byłam w strasznym szoku. Muszę oswajać się z myślą, że jestem adoptowana. To jest dziwne uczucie. Przez cały czas żyłam z
świadomością, że oni są moimi rodzicami biologicznymi, a teraz to się okazuje, że to nie jest prawda. Potrzebuję czasu aby się oswoić z tym uczuciem. Właśnie rozpoczął się nowy rozdział w moim życiu. To początek nowej mnie i nowej historii. Położyłam głowę na poduszkę i zaczęłam się wpatrywać w sufit. Wyobrażałam sobie jak to jest być wychowanym przez biologicznych rodziców. Zadając sobie w tym czasie pytanie: Czy inaczej by wyglądało moje życie? Nie wiedząc kiedy zasnęłam. Poczułam jak ktoś przykrywa mnie kocem. Po dwóch godzinach drzemki spojrzałam na stolik nocny, który znajdował się tuż obok łóżka. Tam była oparta karteczka od Simony. Chwyciłam ją i zaczęłam czytać. Napisała tam to zwykle, że pojechała do pracy oraz, że obiad mam już zrobiony i listę obowiązków. Nie miałam najmniejszej ochoty robić tego co ona mi kazała. Przecież nie jest moją matką biologiczną aby mi rozkazywać. Wstałam z łóżka i udałam się w stronę jej sypialni. Otworzyłam drzwi i weszłam do środka. Zaczęłam się rozglądać po pokoju. Podeszłam do
komody, która znajdowała się tuż pod telewizorem. Otworzyłam pierwszą szufladę, w której znajdowały się jej dokumenty. Wiem, że nie powinnam tak robić, ale chcę upewnić się czy na prawdę Pedro jest moim ojcem, a na to muszę zdobyć jakiś dowód. Na popełnione przestępstwo musza być jakieś zarzuty tak jak w filmach, więc i w realnym życiu też tak musi być przecież. Zaczęłam przeglądać po woli dokumenty, które tam się znajdowały. Wśród dokumentów znalazłam kopertę w środku jej znajdował się czek i list do mnie. Miałam mętlik w głowie, kiedy to znalazłam. Nie rozumiem tego wszystkiego to w końcu jestem adoptowana czy moi biologiczni rodzice mnie sprzedali ? Dlaczego moi biologiczni rodzice chcieli się mnie pozbyć? To jest dla mnie za dużo jak na jeden dzień. Po tym znalezisku nie miałam ochoty na dalsze poszukiwania, więc schowałam wszystkie dokumenty do szuflady zostawiając tylko tą kopertę. Zamknęłam ją i wyszłam z pokoju zamykając za sobą drzwi. Wróciłam do swojego pokoju i zaczęłam płakać. Kiedy się uspokoiłam zadzwoniłam do mojej przyjaciółki, aby jej opowiedzieć o tym co się dowiedziałam. Dzwoniłam kilka razy pod rząd ale nie odebrała. Może jest na treningu dlatego nie odbiera ode mnie. Ale to nic jak zobaczy, że dzwoniłam to odzwoni. Nie mogę opanować łez. Mam tak przez cały dzień. Wszystko mnie przerasta w tym momencie i nie radzę sobie z tymi informacjami. Może powinnam od tego wszystkiego odpocząć. To wszystko dzieje się za szybko jak dla mnie. Wstałam z łóżka i zabrałam ze sobą telefon, a potem udałam się do salonu. Podeszłam do regału z książkami. Zaczęłam przeglądać tytułu książek, aż w końcu znalazłam moją ulubioną książkę. Nosi ona tytuł: ,,Nigdy nie ufaj złoczyńcy''. Opowiada o dziewczynie, która po ukończonych studiach wyjeżdża do Warszawy aby pracować w telewizji. Zakochuje się w chłopaku choć na początku nie jest pewna co do swoich uczuć ale to nie przeszkadza jej, aby dążyć do spełnienia marzeń. Już tyle razy ją czytałam, że każdy jej fragment znam na pamięć, ale nigdy mi się ona nie nudzi. Zabieram ze sobą książkę i siadam na kanapie. Przykrywam się kocem i zaczynam czytać. Po dłuższej chwili czytanie przerywa mi pukanie do drzwi. Odkrywam się i wstaję z kanapy. Kieruje się w stronę drzwi. Patrzę przez wizjer i otwieram je. Kurier podaje mi przesyłkę i odchodzi, a ja wracam do domu. Przyglądam się paczce, którą trzymałam w rękach. Widniało tam moje imię i nazwisko. Poszłam do kuchni. Sięgnęłam po nóż aby otworzyć paczkę. Jak tylko zdjęłam pierwszą folię. Moim oczom ukazał się ładnie ozdobiony kartonik. Bez wahania otworzyłam go. Na samej górze znajdował się list, a pod nim były zapakowane jakieś rzeczy. Zamknęłam kartonik i zaniosłam go do swojego pokoju. Nie miałam ochoty go dalej otwierać na razie chciałam tylko uporządkować swoje wszystkie myśli i znaleźć odpowiedzi na nurtujące mnie pytania. Kartonik położyłam pod łóżkiem, a sama położyłam się na nim. Położyłam głowę na poduszkę. Byłam tak zmęczona emocjami, które mi towarzyszyły, że nie wiedziałam nawet kiedy zasnęłam.
zasadę, która panowała w tym domu. Ciekawe dlaczego nie mogłam tutaj wchodzić. Ukrywa coś przede mną? Nie rozumiem. Przeszukując strych natrafiłam na ładnie opakowane pudełeczko. Wyglądało tak jakby leżało tam od dawna i nigdy nie było otworzone. Na ładnie związanej wstążce zobaczyłam karteczkę z moim imieniem.
Czyżby to miał być prezent dla mnie? Czemu go nie dostałam? - powiedziałam na głos.
Bez wahania chwyciłam za prezent oraz moje wrotki, które leżały tuż obok i zeszłam na dół. Schowałam drabinę i udałam się prosto do mojego pokoju. Wrotki położyłam koło biurka, a prezent na łóżku. Długo się zastanawiałam czy go otworzyć, czy najpierw pokazać mamie. Schowałam go pod łóżko w razie gdyby mama wróciła szybciej z pracy. Ubrałam się wygodnie i chwyciłam za wrotki. Sięgnęłam po klucz i wyszłam z domu. Na schodach, które znajdowały się na moim podwórku je założyłam. Pojechałam prosto do skeytpark aby uczyć się nowych tricków na nich. Mimo skupienia podczas jazdy na ich przechodziły mi myśli na temat tego
prezentu, który znalazłam. Byłam ciekawa jej zawartości. Może tam jest coś związanego z moim pochodzeniem. Po godzinie spędzonej na wrotkach postanowiłam wrócić do domu tą samą drogą. Kiedy byłam na miejscu. Weszłam na podwórko i usiadłam na schodach. Ściągnęłam wrotki, a potem otworzyłam drzwi i weszłam do środka. Zamknęłam drzwi. Udałam się w stronę strychu aby schować moje wrotki. Ściągnęłam drabinę i weszłam na górę. Odłożyłam wrotki na swoje
miejsce, a potem zeszłam na dół. Udałam się w stronę mojego pokoju. Schyliłam się pod łóżko aby wziąć prezent. Chciałam go otworzyć, ale usłyszałam głos mojej mamy więc szybko go schowałam i zeszłam na dół. Była w kuchni i rozpakowywała zakupy.
- Jak ci minął dzień słonko? - spytała mama Simona
- Dobrze. Mamo mam pytanie - powiedziałam patrząc na podłogę
- Jakie córeczko? - spytała
- Tak się ostatnio zastanawiam... - powiedziałam
- Tak... - powiedziała zaniepokojona
- Kim jest mój ojciec? - spytałam
- Nie masz innych zajęć niż pytanie o głupoty - powiedziała mama zdenerwowana więc o nic więcej nie pytałam i udałam się z powrotem do mojego pokoju. Domyślałam się, że tak może odpowiedzieć ponieważ za każdym razem tak reaguje kiedy o niego pytam więc muszę sama się dowiedzieć kim on jest. Tak myślę może w tym prezencie jest odpowiedź na to pytanie. Wiem co muszę zrobić. Muszę jakoś zdobyć numer tego całego Pedro i może on mi powie prawdę. Wróciłam do mojego pokoju z myślą, że muszę otworzyć ten prezent. Schyliłam pod łóżko i wzięłam do ręki prezent. Położyłam na łóżko, a po chwili usiadłam obok. Chwyciłam za kawałek wstążki i pociągnęłam ją. Podniosłam wieczko od prezentu. Moim oczom ukazały się jakieś dokumenty. Wyrzuciłam zawartość na łóżko i zaczęłam je przeglądać. Kartka po kartce, aż w moje ręce wpadły dwa dość dziwne dokumenty. Jeden z nich było moim aktem urodzenia. Był on podobny do tego co pokazała mi mama tylko różniło się miejscem urodzenia, a także rodzicami. A drugi dokument, który miałam w ręce to dokumenty adopcyjne. Między moją mamą a obcymi mi ludźmi. Na dokumentach znajduje się imię i nazwisko Pedro. Przez dłuższy czas wpatrywałam się w dokumenty i nie mogąc uwierzyć w to co właśnie przeczytałam. Z tego wynika, że Pedro jest moim ojcem biologicznym. Czemu mi nie
powiedziała, że jestem adoptowana i okłamywała mnie przez tyle lat. Wolałam się dowiedzieć od niej o takich sprawach. Po chwili schowałam wszystkie dokumenty do pudełka, zamknęłam je i schowałam pod łóżko. Oparłam głowę o poduszkę i zaczęłam rozmyślać o tym kim jestem, dlatego Simona mnie okłamała. Nie będę już do niej mówiła ,,mamo'' skoro nią nie jest. Owszem wychowała mnie i dała mi kochającą rodzinę, ale nie wybaczę jej, że ukrywałą to przed de mną. Jak mogła mi to zrobić? Z zamysłu wyrwało mnie pukanie do drzwi. Usłyszałam głos Simony.
- Córeczko możemy pogadać? - spytała przez drzwi.
- Wejdź Simona. - powiedziałam
- Przepraszam, że nie mówiłam Ci kim jest Twój ojciec. To jest długa historia...- przerwałam jej
- Już wszystko wiem. Znalazłam dokumenty, z których wynikało, że jestem adoptowana oraz mój prawdziwy akt urodzenia. Dlaczego mnie okłamywałaś przez tyle czasu? - powiedziałam ze łzami w oczach.
- Nie wiedziałam jak ci powiedzieć. Bałam się, że cię stracę córeczko. - powiedziała Simona
- Gdybyś mi powiedziała wcześniej to być mnie nie straciła, a tym czasem wynoś się z mojego pokoju. Nie jesteś już moją matką. - powiedziałam i pokazałam drzwi wychodzące z mojego pokoju
- Martina proszę posłuchaj mnie. Jestem i zawsze będę Twoją matką nie ważne jak długo będziesz na mnie zła za to co zrobiłam oraz nawet jeżeli odnajdziesz swoich biologicznych rodziców. - powiedziała i wyszła zapłakana z mojego pokoju. Zakryłam się kocem i zaczęłam mocniej płakać. Nie docierało do mnie co ja właściwie powiedziałam. Byłam w strasznym szoku. Muszę oswajać się z myślą, że jestem adoptowana. To jest dziwne uczucie. Przez cały czas żyłam z
świadomością, że oni są moimi rodzicami biologicznymi, a teraz to się okazuje, że to nie jest prawda. Potrzebuję czasu aby się oswoić z tym uczuciem. Właśnie rozpoczął się nowy rozdział w moim życiu. To początek nowej mnie i nowej historii. Położyłam głowę na poduszkę i zaczęłam się wpatrywać w sufit. Wyobrażałam sobie jak to jest być wychowanym przez biologicznych rodziców. Zadając sobie w tym czasie pytanie: Czy inaczej by wyglądało moje życie? Nie wiedząc kiedy zasnęłam. Poczułam jak ktoś przykrywa mnie kocem. Po dwóch godzinach drzemki spojrzałam na stolik nocny, który znajdował się tuż obok łóżka. Tam była oparta karteczka od Simony. Chwyciłam ją i zaczęłam czytać. Napisała tam to zwykle, że pojechała do pracy oraz, że obiad mam już zrobiony i listę obowiązków. Nie miałam najmniejszej ochoty robić tego co ona mi kazała. Przecież nie jest moją matką biologiczną aby mi rozkazywać. Wstałam z łóżka i udałam się w stronę jej sypialni. Otworzyłam drzwi i weszłam do środka. Zaczęłam się rozglądać po pokoju. Podeszłam do
komody, która znajdowała się tuż pod telewizorem. Otworzyłam pierwszą szufladę, w której znajdowały się jej dokumenty. Wiem, że nie powinnam tak robić, ale chcę upewnić się czy na prawdę Pedro jest moim ojcem, a na to muszę zdobyć jakiś dowód. Na popełnione przestępstwo musza być jakieś zarzuty tak jak w filmach, więc i w realnym życiu też tak musi być przecież. Zaczęłam przeglądać po woli dokumenty, które tam się znajdowały. Wśród dokumentów znalazłam kopertę w środku jej znajdował się czek i list do mnie. Miałam mętlik w głowie, kiedy to znalazłam. Nie rozumiem tego wszystkiego to w końcu jestem adoptowana czy moi biologiczni rodzice mnie sprzedali ? Dlaczego moi biologiczni rodzice chcieli się mnie pozbyć? To jest dla mnie za dużo jak na jeden dzień. Po tym znalezisku nie miałam ochoty na dalsze poszukiwania, więc schowałam wszystkie dokumenty do szuflady zostawiając tylko tą kopertę. Zamknęłam ją i wyszłam z pokoju zamykając za sobą drzwi. Wróciłam do swojego pokoju i zaczęłam płakać. Kiedy się uspokoiłam zadzwoniłam do mojej przyjaciółki, aby jej opowiedzieć o tym co się dowiedziałam. Dzwoniłam kilka razy pod rząd ale nie odebrała. Może jest na treningu dlatego nie odbiera ode mnie. Ale to nic jak zobaczy, że dzwoniłam to odzwoni. Nie mogę opanować łez. Mam tak przez cały dzień. Wszystko mnie przerasta w tym momencie i nie radzę sobie z tymi informacjami. Może powinnam od tego wszystkiego odpocząć. To wszystko dzieje się za szybko jak dla mnie. Wstałam z łóżka i zabrałam ze sobą telefon, a potem udałam się do salonu. Podeszłam do regału z książkami. Zaczęłam przeglądać tytułu książek, aż w końcu znalazłam moją ulubioną książkę. Nosi ona tytuł: ,,Nigdy nie ufaj złoczyńcy''. Opowiada o dziewczynie, która po ukończonych studiach wyjeżdża do Warszawy aby pracować w telewizji. Zakochuje się w chłopaku choć na początku nie jest pewna co do swoich uczuć ale to nie przeszkadza jej, aby dążyć do spełnienia marzeń. Już tyle razy ją czytałam, że każdy jej fragment znam na pamięć, ale nigdy mi się ona nie nudzi. Zabieram ze sobą książkę i siadam na kanapie. Przykrywam się kocem i zaczynam czytać. Po dłuższej chwili czytanie przerywa mi pukanie do drzwi. Odkrywam się i wstaję z kanapy. Kieruje się w stronę drzwi. Patrzę przez wizjer i otwieram je. Kurier podaje mi przesyłkę i odchodzi, a ja wracam do domu. Przyglądam się paczce, którą trzymałam w rękach. Widniało tam moje imię i nazwisko. Poszłam do kuchni. Sięgnęłam po nóż aby otworzyć paczkę. Jak tylko zdjęłam pierwszą folię. Moim oczom ukazał się ładnie ozdobiony kartonik. Bez wahania otworzyłam go. Na samej górze znajdował się list, a pod nim były zapakowane jakieś rzeczy. Zamknęłam kartonik i zaniosłam go do swojego pokoju. Nie miałam ochoty go dalej otwierać na razie chciałam tylko uporządkować swoje wszystkie myśli i znaleźć odpowiedzi na nurtujące mnie pytania. Kartonik położyłam pod łóżkiem, a sama położyłam się na nim. Położyłam głowę na poduszkę. Byłam tak zmęczona emocjami, które mi towarzyszyły, że nie wiedziałam nawet kiedy zasnęłam.
czwartek, 31 października 2019
Rozdział pierwszy
Dzisiaj ostatni raz idę do szkoły tuż przed wakacjami. Bardzo się cieszę z tego powodu ponieważ będę mogła odpocząć od nauki i zająć się tym co najbardziej lubię. Mam na myśli śpiew i taniec. Mam w lipcu konkurs taneczny, do którego muszę ciężko trenować. Poziom tam jest bardzo wysoki. Czasami mam wrażenie, że nie dam rady ale muszę aby stać się lepszą w tym co lubię robić. Siedzę w swoim pokoju i rozmyślam o wszystkim co mogę zrobić w czasie wakacji. W pewnym momencie otwierają się drzwi i wchodzi mama.
- Martina choć już, bo się spóźnimy na zakończenie roku. - powiedziała mama
- Już idę tylko wezmę torebkę i schodzę na dół. - powiedziałam po czym wyszła
Wzięłam torebkę, która leżała na moim biurku. Po chwili zeszłam na dół. Ubrałam czarne buty oraz skórzaną kurtkę, a potem poszłam w stronę samochodu. Otworzyłam drzwi i usiadłam z tyłu. Położyłam torebkę obok siebie i zapięłam pasy. Patrząc przez okno zastanawiałam się jak będzie wyglądała moja nowa wymarzona szkoła. Bardzo chce należeć do BDS! To jest najlepsza szkoła w całym mieście. Dużo osób tam chce się dostać, a tylko kilkoro z nich może tam chodzić i dostać stypendnium. Przesłuchania już w sierpniu i muszę się przygotować. Podobno po ukończeniu tej szkoły pracuje się w swoim zawodzie albo zostaje gwiazdą. Od dziecka marzę aby tam chodzić do szkoły i robię wszytko aby to moje marzenie się spełniło. Byłam tak zamyślona, że nie zauważyłam nawet kiedy byłyśmy już pod szkołą. Wysiadłam z samochodu. Wchodzą na teren szkoły zaczęłam się rozglądać za moją przyjaciółką, z którą chodzę do klasy. Po dłużej chwili widzę ją w objęciach obcego mi chłopaka. Podeszłam bliżej nich. Chciałam powiedzieć jej, że jaka z niej zła przyjaciółka albo, że jak mogła mi nie powiedzieć o tym. Byłam na nią wściekła, ale mimo to postanowiłam udawać ,że wszystko jest w porządku i nie okazywać tych złych emocji.
- Cześć wam. - powiedziałam cicho, jakbym miała zaraz wybuchnąć ze złości
-Cześć...... kochana. - powiedziała Aldona, tak jakby nie wiedziała co powiedzieć dalej
- Cześć. - powiedział obcy mi chłopak
Odciągnęłam przyjaciółkę od obcego mi chłopaka. Ustałyśmy tak aby nie słyszał naszej rozmowy. Spojrzałam na przyjaciółkę ze złością w oczach i powiedziałam:
- Jak mogłaś mi to zrobić? Dlaczego mi nie powiedziałaś, że masz chłopaka? Myślałam, że jesteśmy przyjaciółkami, ale się myliłam co do ciebie. - powiedziałam
- Przepraszam Martina to jest dopiero świeża sprawa. Nie wiedziałam jak Ci to powiedzieć.... - przerwałam jej
- Nawet mi nie powiedziałaś, że ktoś Ci się podoba? To mnie bardzo zabolało. Znamy się od piaskownicy, a ty mi taki numer wykręcasz? A ja głupia traktowałam Cię jak kogoś więcej niż przyjaciółkę. Byłaś dla mnie jak siostra. Ufałam Ci bezgranicznie. Myślałam, że mówimy sobie o wszystkim. Byłaś dla mnie bardzo ważna, ciągle Cię broniłam przed wszystkimi. - powiedziałam i pobiegłam z płaczem w stronę budynku. Moja przyjaciółka wydzwaniała do mnie i pisała wiadomości. Nie chciałam z nią rozmawiać. Będąc już w budynku pobiegłam w stronę łazienki. Zamknęłam za sobą drzwi i zamknęłam się w kabinie. Oparłam się o ścianę i zaczęłam płakać. Po paru minutach usłyszałam jak otwierały się drzwi od łazienki. Usłyszałam bardzo znajomy mi głos.
- Martina wiem, że tam jesteś. Nie musisz mi odpowiadać, ale chociaż mnie posłuchaj proszę. Nie mówiłam Ci o nim, bo wiedziałam jak zareagujesz w szczególności, że go znasz i byliście razem tuż przed wypadkiem na skałkach pamiętasz? Wspinałyśmy się razem i dali Ci zepsuty sprzęt do wspinaczki przez co spadłaś i straciłaś pamięć. Nie pamiętałaś nic co się wydarzyło trzy tygodnie przed wypadem na skałki. Chodziliście ze sobą niecałe dwa tygodnie. Leżałaś wtedy w szpitalu, w kiepskim stanie zdrowia tak przez jakiś czas. Siedziałam przy Tobie razem z Pablo. Nie chcieliśmy od Ciebie odejść do czasu kiedy się nie wybudzisz, a kiedy to nastało bardzo byliśmy oboje szczęśliwi. Kiedy się w końcu obudziłaś to spytałaś się gdzie jesteś i kim on jest. Bardzo go to zabolało, ale jak tylko przyszedł lekarz to powiedział, że straciłaś pamięć krótko trwałą i, że będziesz pamiętać to wszystko przed skałkami. Powiedział także, że to Ci z czasem minie i zaczniesz sobie przypominać wszystko co się wydarzyło ,ale tak się nie stało. Po prostu dla Ciebie ,,ten obcy chłopak,, jak go nazywasz to tak na prawdę ,,Twój ukochany'', którego zapomniałaś. Bardzo się załamał tym, starał się abyś sobie go przypomniała, ale tak się nie stało i sobie odpuścił. Przyzwyczaił się do tego, że nigdy sobie o nim nie przypomnisz. Mogę Marti Cię pocieszyć, bo mimo, że Ty o nim zapomniałaś to on o Tobie nie. Ciągle praktycznie o ciebie pyta. Martina on nadal Cię kocha, ale przez to, że oboje się baliśmy, że nadal będzie on dla Ciebie obcy to zaczęliśmy ze sobą chodzić. Przepraszam Cię przyjaciółko. Mam nadzieję, że kiedyś mi to wybaczysz. - powiedziała i wyszła z łazienki.
Zaczęłam się zastanawiać nad tym wszystkim co powiedziała. Wszystkie emocje do mnie wróciły z tamtego momentu. Przypomniał mi się szpital, upadek z ścianki wspinaczkowej, mój chłopak , wygrany kupon na ściankę wspinaczkową, jak nie mogliśmy się tego doczekać. Otarłam łzy i zaczęłam szukać Pabla oraz Aldonę. Kiedy ich zobaczyłam powiedziałam:
- Pamiętam, wszystko pamiętam. - powiedziałam do Aldony i Pabla
- Co pamiętasz? - spytał Pablo
- Ciebie, nasz wyjazd na ściankę wspinaczkową ,wypadek. - powiedziałam
- Skoro tak to powiedz jak się poznaliśmy? - spytał Pablo
- To było tak, że byłam w sklepie i spytałeś się jaką czekoladę lubię, bo chcesz ją dać wyjątkowej dziewczynie. Powiedziałam Ci i poszłam do kasy. Zapłaciłam za swoje zakupy, a potem wyszłam ze sklepu. A ty podszedłeś do mnie i dałeś mi tą samą czekoladę, którą parę minut temu pomogłam Ci wybrać. Na odwrocie czekolady był przyklejony Twój numer telefonu. A ja bez wahania zadzwoniłam pod podany numer. - powiedziałam
- Masz rację. - powiedział Pablo
- Nie jesteś już na mnie zła? - spytała Aldona
- Nie przyjaciółko, dzięki Tobie wszystko sobie przypomniałam. Przepraszam, że byłam na ciebie zła. - powiedziałam
- Nic się nie stało Marti.
- Chodźmy, bo zaraz się spóźnimy na apel - powiedziałam i całą trójką poszliśmy na salę gimnastyczną. Ustaliśmy obok siebie. Dziwnie się czułam widząc, jak Aldona i Pablo trzymają się za rękę wiedząc, że to ja jestem jego dziewczyną, a raczej byłam. Przez głupi wypadek już nie jestem. Lepiej było jak go nie pamiętałam przynajmniej do niego nic nie czułam i był dla mnie całkiem obcy. Byłam cały apel zamyślona, że nie wiedziałam kiedy on się skończył. Poszliśmy do naszych szafek aby zabrać z nich nasze rzeczy, bo za chwilę musimy oddać kluczyki do nich. Po chwili poszliśmy oddać kluczyki panu woźnemu i poszliśmy do naszej sali. Odebraliśmy dyplomy oraz wyniki egzaminów. Ostatni raz przeszliśmy się korytarzami naszej szkoły. Ustaliśmy przy drzwiach, które wychodzą na boisko.
- Wiele się tutaj działo. - powiedział Pablo
- Racja. - powiedziała Aldona
- Będę tęskniła za tą szkołą. - powiedziałam smutna
- My też. - powiedzieli chórem Aldona i Palbo
- Zaraz przejdziemy przez te drzwi i oficjalnie zostaniemy absolwentami tej szkoły. Tyle wspomnień tutaj zostawiamy - powiedziała smutna Aldona.
Przeszliśmy przez drzwi i ruszyliśmy prosto przez bramę wejściową na teren szkoły. Pożegnałam się z przyjaciółką i poszłam w stronę samochodu, który stał na parkingu niedaleko pizzerii. Udałam się razem z mamą do domu. Na podjeździe zostawiłyśmy samochód i weszłyśmy do domu. Weszłam do środka. Ściągnęłam buty i poszłam do swojego pokoju. Na łóżku położyłam wszystkie rzeczy, które zabrałam z mojej szafki szkolnej. Przebrałam się, a potem wzięłam się za sprzątanie mojego pokoju. Nie wiedziałam od czego zacząć, ponieważ mam taki bałagan. Zebrałam brudne ubrania, które leżały na podłodze i zaniosłam je do pralni. Wróciłam i zabrałam się za układanie książek na regale oraz wyrzucaniu starych, nie potrzebnych kartek, a także niepotrzebnych zeszytów. Po godzinie sprzątania mogłam w spokoju usiąść na łóżku i obejrzeć mój ulubiony serial, a potem iść na trening. Zbliżał się wieczór. Ponownie się przebrałam tym razem w leginsy i bluzkę na krótkim rękawie. Na rękę założyłam futerał na telefon oraz słuchawki. Zeszłam na dół. Założyłam adidasy, a potem wyszłam z domu. Zamykając za sobą drzwi. Włożyłam słuchawki do uszu oraz włączyłam ulubioną piosenkę i ruszyłam. Zazwyczaj biegam całą play listę, którą mam na telefonie. Tak zrobię także dzisiaj. Jestem fanką zdrowego trybu życia. Od jakiś trzech lat nie jem żadnych świństw takich jak, np. hamburgery czy słodycze. Stworzyłam własną tabele odżywiania. Co za tym idzie nie muszę się zbytnio ograniczać, a jednocześnie dbam o dietę. Biegłam zamyślona przez park, gdzie bawią się dzieci każdego dnia. Zastanawiałam się jaki mam plan na przyszłość. Co będzie jeżeli nie dostanę się do BDS !? Co wydarzy się dalej w moim życiu? Czy kiedyś się zakocham? Z moich koleżanek tylko ja nie miałam nigdy chłopaka. Czasem wydawało mi się ,że świat się uparł na mnie ,i dlatego nic mi nie wychodzi. Wiedziałam jedno mimo wszystko chcę walczyć o swoje marzenia i udowodnić sobie ,że wcale nie jestem do niczego. I jestem coś warta. Jeszcze wszyscy będą ze mnie dumni. Wracając z treningu pod moim domem zobaczyłam obcy mi samochód. Weszłam na podwórko i kierowałam się w stronę drzwi. Chwyciłam za klamkę, a po chwili weszłam do środka. Zastawiam buty w przedpokoju i wchodzę do salonu. Mama kłóciła się z jakimś facetem. Kiedy mnie zobaczyli nagle ucichli. Nie wiedziałam o co chodzi. Zachowywali się dość dziwnie.
- Mamo kto to jest? - spytałam ze spokojem
- Jak na treningu? - spytała chcąc odwrócić moją uwagę od obcego mężczyznę
- Kto to jest? - krzyknęłam
- Jest to Pedro, mój szef. - powiedziała mama ale wyczułam ,że kłamie. Dlaczego to robi? - pomyślała i wyszłam z salonu. Ustałam za ściana aby podsłuchać ich rozmowę. Dowiedziałam się czegoś co uznałam za bzdurę ale mimo to nie mogłam przestać o tym myśleć. Jeżeli na prawdę Pablo jest moim ojcem to powinny być na to jakieś dowody. A jeżeli nie to będzie znaczyło ,że kłamie. Po cichu udałam się w stronę mojego pokoju.
Przecież w takim czymś by mnie nie okłamywała. - pomyślałam na głos
Usiadłam na łóżku i zaczęłam czytać książkę. Nie mogłam się na niej skupić. Odłożyłam ją na biurko. Chwyciłam moją piżamę, która leżała na łóżku i poszłam się myć. Po kąpieli wróciłam do mojego pokoju. Wzięłam do ręki telefon i zaczęłam przeglądać moje social media. Kiedy się on rozładował to podłączyłam go do ładowarki. Zgasiłam światło, a potem wróciłam do łóżka. Położyłam głowę na poduszkę i próbowałam zasnąć. Nie mogłam spać więc zaczęłam rozmyślać o tym co usłyszałam podczas rozmowy mamy i Pedro. Podjęłam decyzję, że jutro zapytam o to mamę.
Nigdy nie opowiadała mi o ojcu. Jestem ciekawa jaki on był. Mam do niego dużo pytań. Dlaczego przede mną ukrywa tożsamość mojego ojca? Czyżby zrobił coś czego nie powinnam wiedzieć? Minęło tyle lat minęło, a ona nadal unika tego tematu. Przecież mam prawo wiedzieć kto jest moim ojcem. Przez całe życie byłam okłamywana. Mówiła, że mój ojciec zginął w wypadku samochodowym a tu się nagle okazuje, że Pablo jest moim ojcem. W co powinnam wierzyć. Co jest prawdą? Jak mi nie powie to sama poszukam odpowiedzi na ten temat i sama go odnajdę oraz dowiem się prawdy na temat mojego pochodzenia. Nie jestem już małym dzieckiem. Jestem już dorosła i mam prawo wiedzieć kim on jest.
---------------------------------------
BDS - Baile De Secundaria ( tłum. liceum taneczne) - dzięki tej szkole dużo młodych uczniów dostaje szansę aby zaistnieć w show biznesie albo pracować w swoim zawodzie. Na castingu trzeba popisać się swoim talentem aby się tam dostać ponieważ przyjmują tylko osoby utalentowane tanecznie. Chcą tym samym zachować prestiż liceum w oczach innych szkół w swoim kraju jak i na świece.
- Martina choć już, bo się spóźnimy na zakończenie roku. - powiedziała mama
- Już idę tylko wezmę torebkę i schodzę na dół. - powiedziałam po czym wyszła
Wzięłam torebkę, która leżała na moim biurku. Po chwili zeszłam na dół. Ubrałam czarne buty oraz skórzaną kurtkę, a potem poszłam w stronę samochodu. Otworzyłam drzwi i usiadłam z tyłu. Położyłam torebkę obok siebie i zapięłam pasy. Patrząc przez okno zastanawiałam się jak będzie wyglądała moja nowa wymarzona szkoła. Bardzo chce należeć do BDS! To jest najlepsza szkoła w całym mieście. Dużo osób tam chce się dostać, a tylko kilkoro z nich może tam chodzić i dostać stypendnium. Przesłuchania już w sierpniu i muszę się przygotować. Podobno po ukończeniu tej szkoły pracuje się w swoim zawodzie albo zostaje gwiazdą. Od dziecka marzę aby tam chodzić do szkoły i robię wszytko aby to moje marzenie się spełniło. Byłam tak zamyślona, że nie zauważyłam nawet kiedy byłyśmy już pod szkołą. Wysiadłam z samochodu. Wchodzą na teren szkoły zaczęłam się rozglądać za moją przyjaciółką, z którą chodzę do klasy. Po dłużej chwili widzę ją w objęciach obcego mi chłopaka. Podeszłam bliżej nich. Chciałam powiedzieć jej, że jaka z niej zła przyjaciółka albo, że jak mogła mi nie powiedzieć o tym. Byłam na nią wściekła, ale mimo to postanowiłam udawać ,że wszystko jest w porządku i nie okazywać tych złych emocji.
- Cześć wam. - powiedziałam cicho, jakbym miała zaraz wybuchnąć ze złości
-Cześć...... kochana. - powiedziała Aldona, tak jakby nie wiedziała co powiedzieć dalej
- Cześć. - powiedział obcy mi chłopak
Odciągnęłam przyjaciółkę od obcego mi chłopaka. Ustałyśmy tak aby nie słyszał naszej rozmowy. Spojrzałam na przyjaciółkę ze złością w oczach i powiedziałam:
- Jak mogłaś mi to zrobić? Dlaczego mi nie powiedziałaś, że masz chłopaka? Myślałam, że jesteśmy przyjaciółkami, ale się myliłam co do ciebie. - powiedziałam
- Przepraszam Martina to jest dopiero świeża sprawa. Nie wiedziałam jak Ci to powiedzieć.... - przerwałam jej
- Nawet mi nie powiedziałaś, że ktoś Ci się podoba? To mnie bardzo zabolało. Znamy się od piaskownicy, a ty mi taki numer wykręcasz? A ja głupia traktowałam Cię jak kogoś więcej niż przyjaciółkę. Byłaś dla mnie jak siostra. Ufałam Ci bezgranicznie. Myślałam, że mówimy sobie o wszystkim. Byłaś dla mnie bardzo ważna, ciągle Cię broniłam przed wszystkimi. - powiedziałam i pobiegłam z płaczem w stronę budynku. Moja przyjaciółka wydzwaniała do mnie i pisała wiadomości. Nie chciałam z nią rozmawiać. Będąc już w budynku pobiegłam w stronę łazienki. Zamknęłam za sobą drzwi i zamknęłam się w kabinie. Oparłam się o ścianę i zaczęłam płakać. Po paru minutach usłyszałam jak otwierały się drzwi od łazienki. Usłyszałam bardzo znajomy mi głos.
- Martina wiem, że tam jesteś. Nie musisz mi odpowiadać, ale chociaż mnie posłuchaj proszę. Nie mówiłam Ci o nim, bo wiedziałam jak zareagujesz w szczególności, że go znasz i byliście razem tuż przed wypadkiem na skałkach pamiętasz? Wspinałyśmy się razem i dali Ci zepsuty sprzęt do wspinaczki przez co spadłaś i straciłaś pamięć. Nie pamiętałaś nic co się wydarzyło trzy tygodnie przed wypadem na skałki. Chodziliście ze sobą niecałe dwa tygodnie. Leżałaś wtedy w szpitalu, w kiepskim stanie zdrowia tak przez jakiś czas. Siedziałam przy Tobie razem z Pablo. Nie chcieliśmy od Ciebie odejść do czasu kiedy się nie wybudzisz, a kiedy to nastało bardzo byliśmy oboje szczęśliwi. Kiedy się w końcu obudziłaś to spytałaś się gdzie jesteś i kim on jest. Bardzo go to zabolało, ale jak tylko przyszedł lekarz to powiedział, że straciłaś pamięć krótko trwałą i, że będziesz pamiętać to wszystko przed skałkami. Powiedział także, że to Ci z czasem minie i zaczniesz sobie przypominać wszystko co się wydarzyło ,ale tak się nie stało. Po prostu dla Ciebie ,,ten obcy chłopak,, jak go nazywasz to tak na prawdę ,,Twój ukochany'', którego zapomniałaś. Bardzo się załamał tym, starał się abyś sobie go przypomniała, ale tak się nie stało i sobie odpuścił. Przyzwyczaił się do tego, że nigdy sobie o nim nie przypomnisz. Mogę Marti Cię pocieszyć, bo mimo, że Ty o nim zapomniałaś to on o Tobie nie. Ciągle praktycznie o ciebie pyta. Martina on nadal Cię kocha, ale przez to, że oboje się baliśmy, że nadal będzie on dla Ciebie obcy to zaczęliśmy ze sobą chodzić. Przepraszam Cię przyjaciółko. Mam nadzieję, że kiedyś mi to wybaczysz. - powiedziała i wyszła z łazienki.
Zaczęłam się zastanawiać nad tym wszystkim co powiedziała. Wszystkie emocje do mnie wróciły z tamtego momentu. Przypomniał mi się szpital, upadek z ścianki wspinaczkowej, mój chłopak , wygrany kupon na ściankę wspinaczkową, jak nie mogliśmy się tego doczekać. Otarłam łzy i zaczęłam szukać Pabla oraz Aldonę. Kiedy ich zobaczyłam powiedziałam:
- Pamiętam, wszystko pamiętam. - powiedziałam do Aldony i Pabla
- Co pamiętasz? - spytał Pablo
- Ciebie, nasz wyjazd na ściankę wspinaczkową ,wypadek. - powiedziałam
- Skoro tak to powiedz jak się poznaliśmy? - spytał Pablo
- To było tak, że byłam w sklepie i spytałeś się jaką czekoladę lubię, bo chcesz ją dać wyjątkowej dziewczynie. Powiedziałam Ci i poszłam do kasy. Zapłaciłam za swoje zakupy, a potem wyszłam ze sklepu. A ty podszedłeś do mnie i dałeś mi tą samą czekoladę, którą parę minut temu pomogłam Ci wybrać. Na odwrocie czekolady był przyklejony Twój numer telefonu. A ja bez wahania zadzwoniłam pod podany numer. - powiedziałam
- Masz rację. - powiedział Pablo
- Nie jesteś już na mnie zła? - spytała Aldona
- Nie przyjaciółko, dzięki Tobie wszystko sobie przypomniałam. Przepraszam, że byłam na ciebie zła. - powiedziałam
- Nic się nie stało Marti.
- Chodźmy, bo zaraz się spóźnimy na apel - powiedziałam i całą trójką poszliśmy na salę gimnastyczną. Ustaliśmy obok siebie. Dziwnie się czułam widząc, jak Aldona i Pablo trzymają się za rękę wiedząc, że to ja jestem jego dziewczyną, a raczej byłam. Przez głupi wypadek już nie jestem. Lepiej było jak go nie pamiętałam przynajmniej do niego nic nie czułam i był dla mnie całkiem obcy. Byłam cały apel zamyślona, że nie wiedziałam kiedy on się skończył. Poszliśmy do naszych szafek aby zabrać z nich nasze rzeczy, bo za chwilę musimy oddać kluczyki do nich. Po chwili poszliśmy oddać kluczyki panu woźnemu i poszliśmy do naszej sali. Odebraliśmy dyplomy oraz wyniki egzaminów. Ostatni raz przeszliśmy się korytarzami naszej szkoły. Ustaliśmy przy drzwiach, które wychodzą na boisko.
- Wiele się tutaj działo. - powiedział Pablo
- Racja. - powiedziała Aldona
- Będę tęskniła za tą szkołą. - powiedziałam smutna
- My też. - powiedzieli chórem Aldona i Palbo
- Zaraz przejdziemy przez te drzwi i oficjalnie zostaniemy absolwentami tej szkoły. Tyle wspomnień tutaj zostawiamy - powiedziała smutna Aldona.
Przeszliśmy przez drzwi i ruszyliśmy prosto przez bramę wejściową na teren szkoły. Pożegnałam się z przyjaciółką i poszłam w stronę samochodu, który stał na parkingu niedaleko pizzerii. Udałam się razem z mamą do domu. Na podjeździe zostawiłyśmy samochód i weszłyśmy do domu. Weszłam do środka. Ściągnęłam buty i poszłam do swojego pokoju. Na łóżku położyłam wszystkie rzeczy, które zabrałam z mojej szafki szkolnej. Przebrałam się, a potem wzięłam się za sprzątanie mojego pokoju. Nie wiedziałam od czego zacząć, ponieważ mam taki bałagan. Zebrałam brudne ubrania, które leżały na podłodze i zaniosłam je do pralni. Wróciłam i zabrałam się za układanie książek na regale oraz wyrzucaniu starych, nie potrzebnych kartek, a także niepotrzebnych zeszytów. Po godzinie sprzątania mogłam w spokoju usiąść na łóżku i obejrzeć mój ulubiony serial, a potem iść na trening. Zbliżał się wieczór. Ponownie się przebrałam tym razem w leginsy i bluzkę na krótkim rękawie. Na rękę założyłam futerał na telefon oraz słuchawki. Zeszłam na dół. Założyłam adidasy, a potem wyszłam z domu. Zamykając za sobą drzwi. Włożyłam słuchawki do uszu oraz włączyłam ulubioną piosenkę i ruszyłam. Zazwyczaj biegam całą play listę, którą mam na telefonie. Tak zrobię także dzisiaj. Jestem fanką zdrowego trybu życia. Od jakiś trzech lat nie jem żadnych świństw takich jak, np. hamburgery czy słodycze. Stworzyłam własną tabele odżywiania. Co za tym idzie nie muszę się zbytnio ograniczać, a jednocześnie dbam o dietę. Biegłam zamyślona przez park, gdzie bawią się dzieci każdego dnia. Zastanawiałam się jaki mam plan na przyszłość. Co będzie jeżeli nie dostanę się do BDS !? Co wydarzy się dalej w moim życiu? Czy kiedyś się zakocham? Z moich koleżanek tylko ja nie miałam nigdy chłopaka. Czasem wydawało mi się ,że świat się uparł na mnie ,i dlatego nic mi nie wychodzi. Wiedziałam jedno mimo wszystko chcę walczyć o swoje marzenia i udowodnić sobie ,że wcale nie jestem do niczego. I jestem coś warta. Jeszcze wszyscy będą ze mnie dumni. Wracając z treningu pod moim domem zobaczyłam obcy mi samochód. Weszłam na podwórko i kierowałam się w stronę drzwi. Chwyciłam za klamkę, a po chwili weszłam do środka. Zastawiam buty w przedpokoju i wchodzę do salonu. Mama kłóciła się z jakimś facetem. Kiedy mnie zobaczyli nagle ucichli. Nie wiedziałam o co chodzi. Zachowywali się dość dziwnie.
- Mamo kto to jest? - spytałam ze spokojem
- Jak na treningu? - spytała chcąc odwrócić moją uwagę od obcego mężczyznę
- Kto to jest? - krzyknęłam
- Jest to Pedro, mój szef. - powiedziała mama ale wyczułam ,że kłamie. Dlaczego to robi? - pomyślała i wyszłam z salonu. Ustałam za ściana aby podsłuchać ich rozmowę. Dowiedziałam się czegoś co uznałam za bzdurę ale mimo to nie mogłam przestać o tym myśleć. Jeżeli na prawdę Pablo jest moim ojcem to powinny być na to jakieś dowody. A jeżeli nie to będzie znaczyło ,że kłamie. Po cichu udałam się w stronę mojego pokoju.
Przecież w takim czymś by mnie nie okłamywała. - pomyślałam na głos
Usiadłam na łóżku i zaczęłam czytać książkę. Nie mogłam się na niej skupić. Odłożyłam ją na biurko. Chwyciłam moją piżamę, która leżała na łóżku i poszłam się myć. Po kąpieli wróciłam do mojego pokoju. Wzięłam do ręki telefon i zaczęłam przeglądać moje social media. Kiedy się on rozładował to podłączyłam go do ładowarki. Zgasiłam światło, a potem wróciłam do łóżka. Położyłam głowę na poduszkę i próbowałam zasnąć. Nie mogłam spać więc zaczęłam rozmyślać o tym co usłyszałam podczas rozmowy mamy i Pedro. Podjęłam decyzję, że jutro zapytam o to mamę.
Nigdy nie opowiadała mi o ojcu. Jestem ciekawa jaki on był. Mam do niego dużo pytań. Dlaczego przede mną ukrywa tożsamość mojego ojca? Czyżby zrobił coś czego nie powinnam wiedzieć? Minęło tyle lat minęło, a ona nadal unika tego tematu. Przecież mam prawo wiedzieć kto jest moim ojcem. Przez całe życie byłam okłamywana. Mówiła, że mój ojciec zginął w wypadku samochodowym a tu się nagle okazuje, że Pablo jest moim ojcem. W co powinnam wierzyć. Co jest prawdą? Jak mi nie powie to sama poszukam odpowiedzi na ten temat i sama go odnajdę oraz dowiem się prawdy na temat mojego pochodzenia. Nie jestem już małym dzieckiem. Jestem już dorosła i mam prawo wiedzieć kim on jest.
---------------------------------------
BDS - Baile De Secundaria ( tłum. liceum taneczne) - dzięki tej szkole dużo młodych uczniów dostaje szansę aby zaistnieć w show biznesie albo pracować w swoim zawodzie. Na castingu trzeba popisać się swoim talentem aby się tam dostać ponieważ przyjmują tylko osoby utalentowane tanecznie. Chcą tym samym zachować prestiż liceum w oczach innych szkół w swoim kraju jak i na świece.
sobota, 12 października 2019
Streszczenie
Martina razem ze swoją mamą mieszka w Argentynie.. Mama ją wychowuje samą ,ponieważ jej tata zmarł jak była malutka. Podczas szukania na strychu swoich ukochanych wrotek dziewczyna znajduje prezent podpisany jej imieniem chociaż nie wolno jej było tam wchodzić. W prezencie jest coś co na zawsze zmieni jej życie. Martina jest w szoku kiedy przegląda co znajduje się w środku prezentu i chce od razu porozmawiać o tym ze swoją matką. Podczas rozmowy jej mama się wszystkiego wypiera. Dziewczyna razem ze swoją mamą przylatuje do Polski na stałe aby zostawić swoją przeszłość i rozpocząć nowy rozdział w swoim życiu. Zamieszkuje w niewielkim mieszkanku ,koło parku gdzie może zobaczyć osoby ,które jeżdżą na rolkach albo deskorolce. Martina nie przestaje myśleć o liście i postanawia odnaleźć swojego brata. W nowej szkole pierwszy raz się zakochuje i poznaje nowych przyjaciół. Po pewnym czasie dziewczyna odważa się aby powiedzieć o swoich uczuciach starszemu koledze. Zostają parą. Są ze sobą bardzo długo, razem kończą szkolę, zamieszkają razem. Martina ciągle prowadzi swoje śledztwo na temat swojego brata. Zachodzi w ciążę i bardzo się cieszy z tego powodu ale przez pewien czas dziewczyna nie wie jak powiedzieć o tym swojemu chłopakowi. W trakcie śledztwa wychodzi zaskakująca prawda na jego temat. Okazuje się ,że jej chłopak to jest jej brat. Jest załamana i postanawia usunąć ciąże ale kiedy jej brat się o tym dowiaduje nie pozwala jej na to. Pociesza ją i mówi ,że chce zająć się ją i dzieckiem i chce z nią być chociaż nie powinni. Martina wyjeżdża na jakiś czas do Argentyny aby móc sobie wszystko poukładać w głowie. Dochodzi do wniosku ,że gdyby wcześniej wiedzieli ,że są rodzeństwem nic by się nie wydarzyło. Zakochana dziewczyna wraca do Polski i chce porozmawiać o wszystkim ze swoim bratem/chłopakiem. Wszystko się unormuje i Martina rodzi zdrową córeczkę, nadal razem mieszkają. Nikt nie zna ich tajemnicy oprócz rodziny. Gdyby wszyscy się o tym dowiedzieli ,że są rodzeństwem to zabronili im się spotykać i kazali im się rozstać.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
rozdział szósty
Ze snu wyrwał mnie dźwięk telefonu. Chwyciłam go do ręki i spojrzałam na wyświetlacz. To była Skay moja przyjaciółka z dzieciństwa. Dawno s...
-
Ze snu wyrwał mnie dźwięk telefonu. Chwyciłam go do ręki i spojrzałam na wyświetlacz. To była Skay moja przyjaciółka z dzieciństwa. Dawno s...
-
Obudziłam się nad ranem. Wstałam z łóżka i udałam się w stronę balonu. Otworzyłam drzwi i wyszłam na dwór aby podziwiać piękny wschód słońca...



