Pokazywanie postów oznaczonych etykietą eksiążka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą eksiążka. Pokaż wszystkie posty

sobota, 19 grudnia 2020

Rozdział czwarty

Minęło kilka dni od kiedy poznałam mojego biologicznego ojca. Piszemy ze sobą prawie codziennie i się do siebie trochę  zbliżyliśmy, ale mimo to nie chcę mówić do niego ,,tato'' to jest dla mnie za szybko. Nawet jeżeli będę tak do niego mówić to zawsze będzie nim Felipe. Żałuję, że nie mogłam z nim spędzić więcej czasu przed wypadkiem. Miałam zaledwie pięć lat kiedy zginął. Był moim bohaterem. Jak tylko przestraszyłam się pająka to mogłam do niego z tym przyjść. Wciąż pamiętam bajki, które mi opowiadał na dobranoc. Nazywał mnie swoją księżniczką z krainy wróżek.
- Tato tak bardzo tęsknię - powiedziałam ze łzami w oczach.
Usłyszałam dzwonek telefonu. Podeszłam i spojrzałam na niego. Pedro dzwonił aby mi przypomnieć o dzisiejszym kinie. Totalnie o nim zapomniałam. Muszę się przyszykować. Teraz pytanie za sto tysięcy punktów w co ja się ubiorę. Przecież w piżamie nie pójdę. Podchodzę z szafy i wszystko z niej wyrzucam w poszukiwaniu czegoś ładnego do ubrania. Wśród sterty ubrań znajduję czarne dżinsy oraz fioletową bluzkę z napisem ,,Te amo depate''. Ubrałam się i poszłam się umalować, a potem udałam się do kuchni aby zrobić sobie śniadanie. Z lodówki wzięłam mój ulubiony jogurt. Wzięłam go i poszłam do salonu. Włączyłam jakiś serial z TV i zaczęłam zjadać jogurt. Do pomieszczenia wchodzi moja mama. Siada tuż obok mnie i patrzy na telewizor. Po krótkiej chwili słyszę dźwięk telefonu. Patrzę na wyświetlacz i odbieram.
- Czekam na ciebie przed domem. - powiedział Pedro
- Dobrze już wychodzę. - powiedziałam i się rozłączyłam.
Poszłam ubrać buty i pożegnałam się z mamą, a potem wyszłam z domu. Na podjeździe stał czerwony samochód podeszłam bliżej i otworzyłam drzwi. Wsiadłam do środka i pojechałam razem z Pedro do kina. Całą drogę prawie się do siebie nie odzywaliśmy. Patrzyłam przez okno i zastanawiałam się jak to by było gdyby od samego początku wychowywał mnie Pedro. Może bym znała moją biologiczną mamę i by mi opowiedziała o tym jak się poznali i takie głupoty. Zanim się obejrzałam byliśmy już na miejscu. Pedro wyłączył silnik i wyszliśmy z auta. Zamknął je i poszliśmy w stronę ruchomych schodów aby wyjść z parkingu. Pedro złapał mnie za rękę i spojrzał na mnie. Czułam się strasznie dziwnie jak to zrobił. Spojrzał na mnie i powiedział z uśmiechem:
- Córeczko ty wybierasz film
- Na prawdę? - spytałam
- Tak, a potem pójdziemy na małe zakupy- powiedział
- To super nie mogę się doczekać. 
Po chwili byliśmy już pod kinem, miałam szczęście, bo akurat grają mój ulubiony film. Pedro poszedł kupić bilety, a ja w tym samym czasie poszłam kupić nam popcorn. Spotkaliśmy się przed wejściem na salę. Pokazaliśmy bilety i weszliśmy do sali, w której będzie leciał film. Usiedliśmy na wyznaczonych miejscach. Zgasiły się światła i zaczął się film. Uwielbiam ten film. Po skończonym seansie wybraliśmy się na zakupy tak jak mówił. To nie były zwykłe zakupy. Postanowił, że kupi mi struj na przesłuchanie do szkoły. To miłe z jego strony tylko, że ja sama chciałam go zaprojektować i tym zainspirować jurorom. Wtedy byłby on unikalny i nikt by nie miał takiego samego. Już mam zaprojektowany na kartce tylko muszę zacząć go szyć na maszynie. Nie miałam serca aby mu odmówić. Najwyżej będę mieć zapasowy strój jakbym nie zdążyła go uszyć. Przejrzeliśmy kilka sklepów i w żadnym z nich nie znalazłam takiego jaki by mi się podobał. Postanowiliśmy wspólnie. że wejdziemy jeszcze do jednego sklepu i tam ujrzałam cudowny strój. Wisiał tuż przy wejściu do sklepu. Bez wahania go wzięłam i poszłam do przymierzalni. Leżał na mnie idealnie jakby był na mnie stworzony. Wyszłam w nim z przebieralni nadal ubrana aby pokazać się Pedro. Powiedział. że go bierzemy.  Nie mogłam się doczekać aż pokaże się mamie w nim. Zapłacił i wyszliśmy ze sklepu. Poszliśmy coś zjeść, a potem udaliśmy się w stronę samochodu.  Kiedy byliśmy na parkingu poszliśmy do samochodu i pojechaliśmy do domu. Kiedy byliśmy na miejscu drzwi były zamknięte. Najwidoczniej gdzieś poszła. Wyciągnęłam z torebki klucze i weszliśmy do środka. Zamknęliśmy za sobą drzwi i poszłam zanieść struj do mojego pokoju. Położyłam go na łóżku i zeszłam na dół gdzie był Pedro. Usłyszałam głos mamy najwidoczniej już wróciła. Rozmawiali i się śmiali. Kiedy weszłam do salonu zobaczyłam jak się całują. 
- Co jest grane do cholery?- krzyknęłam 
- To nie tak jak myślisz córciu- powiedziała mama
- Jesteście obrzydliwi. Nienawidzę was. - krzyknęłam 
- Poczekaj - usłyszałam kiedy wybiegałam z salonu
Nie miałam ochoty z nimi rozmawiać. Jak mogli to przede mną ukrywać? Czemu mi nie powiedzieli, że się spotykają. Od dwóch miesięcy podejrzewałam, że ma kogoś. Chce aby była szczęśliwa, ale on czemu mój biologiczny ojciec. Jakby nie było innych facetów na świecie. Od jakiegoś czasu podejrzewałam, że mam kogoś. Przecież mogła mi powiedzieć. Czemu mi nie powiedziała? Nie rozumiem może po prostu nie jesteśmy przyjaciółkami, a w końcu tak mówiła. Nie miałyśmy przed sobą tajemnic. Wszystko się zmieniło. Nie poznaje jej. 



niedziela, 19 stycznia 2020

Rozdział trzeci

Obudziłam się nad ranem. Wstałam z łóżka i udałam się w stronę balonu. Otworzyłam drzwi i wyszłam na dwór aby podziwiać piękny wschód słońca. Wskazywało to, że ten dzień może nie będzie aż taki zły jak mi się na początku wydawało i wygoniło z mojej głowy ponure myśli.
Bez najmniejszego namysłu sięgnęłam paczkę, którą dostałam wczoraj. Nie wiedziałam co się w niej znajduje, ale to był ten czas. Czas aby ją otworzyć. Kiedy to zrobię może wszystko będzie jasne i w końcu dowiem się kim tak na prawdę jestem. Ukucnęłam przy łóżku i sięgnęłam paczkę. Na mojej twarzy pojawił się uśmiech ,który wiele tłumaczył. W środku paczki znajdował się prezent od taty. Zaczęłam wyrzucać na dywan wszystko co się znajdowało w tym prezencie. Znalazłam tam pluszową zabawkę oraz list. Chwyciłam go i zaczęłam czytać. Wyjaśniał tam dlaczego musiał mnie sprzedać i dlaczego Simona mnie adoptowała. Bał się spojrzeć mi w oczy dlatego napisał list. Dużo mi to wyjaśniło. Teraz jak o tym myślę to chcieli dla mnie jak najlepiej. Tata z mamą mieli problemy finansowe i nie mieli gdzie mieszkać więc dla nich najlepszym wyjściem było mnie sprzedać. Simona jest ich przyjaciółką, która nie może mieć dzieci więc uznali, że to jest najlepsze rozwiązanie aby dać mi szczęśliwą rodzinę i dom. Z listu wynikało, że Simona im mówiła wszystko co działo się w moim życiu, a ja o niczym nie wiedziałam. Smutno mi, że tak postąpili ale wiem, że chcieli dla mnie jak najlepiej i oddali mnie w dobre ręce dzięki czemu jestem tu gdzie jestem teraz. Ten list otworzył mi oczy na tą całą sytuację. Jedno jest niewiarygodne w końcu wiem kim jest mój ojciec. Czyli to co przez ten cały czas podejrzewałam okazało się prawdą. Pablo jest moim ojcem. Tak bardzo chcę go poznać i wypytać o wszystko związane z mamą. Wiedziałam, że to jest dobra decyzja aby otworzyć tą paczkę. Postanowiłam, że schowam wszystko do środka i odłożę pod łóżko. Wróciłam na balkon i wpatrywałam się w stronę słońca. W końcu wróciłam do środka i zamknęłam drzwi. Położyłam się z powrotem do łóżka i usiłowałam jeszcze zasnąć. Z emocji nie dałam rady. Ciągle mam w głowie to, że wiem kim jest mój tata. Jestem taka szczęśliwa jak jeszcze nigdy. Wydaje mi się, że to jest sen. Uszczypnęłam się ale to jest prawdą. Bardzo chcę poznać mojego tatę i mamę.  Leżę w łóżku przez kilka godzin próbując bez skutecznie zasnąć. W końcu wstaję i udaje się do kuchni aby zrobić dla Simony przeprosinowe śniadanie. Jak za każdym razem kiedy się pokłócimy. To jest taka tradycja. Dotarło do mnie, że gdyby nie ona to nie wiem gdzie bym teraz była i nie wiem kto by mnie wychowywał. Może i mnie kupiła, ale chciała pomóc moim rodzica z problemami. Jestem za to jej bardzo wdzięczna. Nie wiedziałam wcześniej, że aż tyle dla mnie zrobiła. Jest moją bohaterką mimo tego, że źle ją potraktowałam. Nie zasłużyła sobie na to. Wyciągnęłam z lodówki jej ulubiony serek i świeży sok z pomarańczy. Sięgnęłam także chleb i jej ulubiony serek oraz batona. Położyłam to wszystko na drewnianej podkładce i zaniosłam do pokoju mamy. Udałam się do góry i weszłam do jej pokoju bez pukania. Położyłam podkładkę z jedzieniem obok łóżka i położyłam tuż obok kartkę z przeprosinami. Po krótkiej chwili wyszłam z jej pokoju i udałam się do mojego. Uruchomiłam laptopa i włączyłam program do pisania. Zaczęłam spisywać wszystko co się wydarzyło. Pomyślałam, że spróbuję czegoś nowego i napiszę książkę o tym wszystkim co się w ostatnim czasie wydarzyło. Cofnęłam się myślami do chwilami kiedy podsłuchałam rozmowę mamy i Pedro. Napisałam wszystko co w tamtym momencie czułam. W tamtym czasie nie docierało do mnie jeszcze dlaczego byłam okłamywana. Byłam tak zajęta pisaniem, że nie słyszałam nawet zmieniła się muzyka. Z pisania wyrwało mnie pukanie do drzwi mojego pokoju. Zaprosiłam tą osobę do środka.
- Córeczko. Nie gniewam się na ciebie tylko na samą siebie. Mogłam Ci wcześniej powiedzieć. - powiedziała mama, przytulając mnie do siebie coraz mocniej.
- Źle cię traktowałam. Ciężko mi było. Przepraszam mamo. -powiedziałam przytulając ją.
- To już nie jest ważne. Ważne jest to co jest teraz i tutaj. -powiedziała mama
Bardzo długo się przytulałyśmy w ciszy. Usłyszałyśmy dzwonek do drzwi i obie zeszłyśmy na dół. Mama je otworzyła i przed moim oczami ukazał się Pedro. Kiedy go zobaczyłam nie wiedziałam jak się zachować. Wszedł do domu i pierwsze co zrobił to mnie przytulił oczywiście to odwzajemniłam.
- Dzień dobry córeczko. - powiedział Pedro.
- Dzień .... - powiedziałam nie dokańczając zdania.
Po niezręcznym powitaniu udałam się do kuchni, aby zrobić sobie ciepłą herbatę z cytryną i miodem. Włączyłam czajnik i czekałam aż woda się zagotuje. Wlałam ją do mojego ulubionego kubka gdzie wcześniej dodałam miód i cytrynę oraz herbatę. Wszystko razem wymieszałam. Chciałam wrócić do swojego pokoju, ale zawołali mnie do salonu. Poszłam w ich kierunku i usiadłam na kanapie tuż obok Pedro. Zaczął mnie przepraszać za to, że mnie zostawił jak byłam niemowlakiem. Oczywiście wybaczyłam mu przecież chciał dla mnie jak najlepiej. Przytulił mnie znowu i kolejny raz odwzajemniłam uścisk. Rozpłakał się kiedy uświadomił sobie ile czasu stracił kiedy nie było go w moim życiu. Bardzo chcę odzyskać czas kiedy nie było go przy mnie, kiedy go potrzebowałam. Wszystko da się naprawić i właśnie chcę to zrobić.
- Pedro masz ochotę na pójście do kina. - zaproponowałam
- A potem na jakąś kolację. Jeżeli Twoja mama nie będzie miała nic przeciwko. - powiedział
- Pewnie idźcie. - powiedziała mama
- To w sobotę po ciebie przyjadę. - powiedział
- To będę czekała na ciebie Pedro. - odpowiedziałam
- W porządku. Proszę mów do mnie tato. - poprosił
- Nie jestem na to gotowa. To za wcześnie dla mnie. - powiedziałam i wyszłam w salonu. Po pierwszej rozmowie nie czułam z nim żadnej bliższej relacji. Może to przyjdzie z czasem. Zobaczymy. Udałam się do mojego pokoju i położyłam się na łóżko. Przytuliłam poduszkę i zaczęłam się zastanawiać nad tym co wydarzyło się przed paroma sekundami. Mój świat się odwrócił do góry nogami i wszystko się zmieniło. Teraz już może być tylko lepiej tak mi się przynajmniej wydaje. Nie mogę się doczekać kiedy spędzę trochę czasu z tatą. Ciekawe czy będę mogła wybrać film na, który pójdziemy. W sobotę postaram się wypytać Pedro o moją biologiczną mamę. Wróciłam do komputera i zaczęłam nadal pisać swoją historię w postaci książki. To będzie mój debiut. Mam pomysł na tytuł ,,Od kłamstwa do szczęścia''. Mi się podoba. To jest na razie tytuł roboczy. Może kiedyś go zmienię jak tylko zacznę robić korektę książki. Jestem z siebie taka dumna.


niedziela, 29 grudnia 2019

Spis Treści




Rozdział drugi

Następnego ranka. Po nie przespanej nocy postanowiłam, że zapytam się mamy o mojego ojca. Może coś mi o nim powie choć przez lata unikała rozmowy. Wstałam z łóżka i udałam się robić sobie śniadanie. Dom był całkiem pusty. Jedyną osobą, która w środku była to byłam ja. Mama była w pracy, a mi zaczęły się wakacje. Po śniadaniu włączyłam laptopa i otworzyłam folder z muzyką. Zaznaczyłam wszystko co było w środku, a po chwili ją włączyłam. Po krótkiej chwili mogłam już śmiało wziąć się za sprzątanie całego domu przed powrotem mamy z pracy. Kiedy skończyłam sprzątać parter i pierwsze piętro mogłam śmiało udać się na strych, aby przynieść moje ukochane wrotki. Wyciągnęłam drabinę, która tam prowadziła i zaczęłam wchodzić po niej. Wszystko było zakurzone. Wcześniej tutaj nie wchodziłam ponieważ nie było mi wolno, ale przecież nie będę czekała aż wróci mama z pracy skoro chce teraz iść pojeździć. Załamałam najważniejszą
 zasadę, która panowała w tym domu. Ciekawe dlaczego nie mogłam tutaj wchodzić. Ukrywa coś przede mną? Nie rozumiem. Przeszukując strych natrafiłam na ładnie opakowane pudełeczko. Wyglądało tak jakby leżało tam od dawna i nigdy nie było otworzone. Na ładnie związanej wstążce zobaczyłam karteczkę z moim imieniem.
Czyżby to miał być prezent dla mnie? Czemu go nie dostałam? - powiedziałam na głos.
Bez wahania chwyciłam za prezent oraz moje wrotki, które leżały tuż obok i zeszłam na dół. Schowałam drabinę i udałam się prosto do mojego pokoju. Wrotki położyłam koło biurka, a prezent na łóżku. Długo się zastanawiałam czy go otworzyć, czy najpierw pokazać mamie. Schowałam go pod łóżko w razie gdyby mama wróciła szybciej z pracy. Ubrałam się wygodnie i chwyciłam za wrotki. Sięgnęłam po klucz i wyszłam z domu. Na schodach, które znajdowały się na moim podwórku je założyłam. Pojechałam prosto do skeytpark aby uczyć się nowych tricków na nich. Mimo skupienia podczas jazdy na ich przechodziły mi myśli na temat tego
 prezentu, który znalazłam. Byłam ciekawa jej zawartości. Może tam jest coś związanego z moim pochodzeniem. Po godzinie spędzonej na wrotkach postanowiłam wrócić do domu tą samą drogą.  Kiedy byłam na miejscu. Weszłam na podwórko i usiadłam na schodach. Ściągnęłam wrotki, a potem otworzyłam drzwi i weszłam do środka. Zamknęłam drzwi. Udałam się w stronę strychu aby schować moje wrotki. Ściągnęłam drabinę i weszłam na górę. Odłożyłam wrotki na swoje
miejsce, a potem zeszłam na dół. Udałam się w stronę mojego pokoju. Schyliłam się pod łóżko aby wziąć prezent. Chciałam go otworzyć, ale usłyszałam głos mojej mamy więc szybko go schowałam i zeszłam na dół. Była w kuchni i rozpakowywała zakupy.
- Jak ci minął dzień słonko? - spytała mama Simona
- Dobrze. Mamo mam pytanie - powiedziałam patrząc na podłogę
- Jakie córeczko? - spytała
- Tak się ostatnio zastanawiam... - powiedziałam
- Tak... - powiedziała zaniepokojona
- Kim jest mój ojciec?  - spytałam
- Nie masz innych zajęć niż pytanie o głupoty - powiedziała mama zdenerwowana więc o nic więcej nie pytałam i udałam się z powrotem do mojego pokoju. Domyślałam się, że tak może odpowiedzieć ponieważ za każdym razem tak reaguje kiedy o niego pytam więc muszę sama się dowiedzieć kim on jest. Tak myślę może w tym prezencie jest odpowiedź na to pytanie. Wiem co muszę zrobić. Muszę jakoś zdobyć numer tego całego Pedro i może on mi powie prawdę. Wróciłam do mojego pokoju z myślą, że muszę otworzyć ten prezent. Schyliłam pod łóżko i wzięłam do ręki prezent. Położyłam na łóżko, a po chwili usiadłam obok. Chwyciłam za kawałek wstążki i pociągnęłam ją. Podniosłam wieczko od prezentu. Moim oczom ukazały się jakieś dokumenty. Wyrzuciłam zawartość na łóżko i zaczęłam je przeglądać. Kartka po kartce, aż w moje ręce wpadły dwa dość dziwne dokumenty. Jeden z nich było moim aktem urodzenia. Był on podobny do tego co pokazała mi mama tylko różniło się miejscem urodzenia, a także rodzicami. A drugi dokument, który miałam w ręce to dokumenty adopcyjne. Między moją mamą a obcymi mi ludźmi. Na dokumentach znajduje się imię i nazwisko Pedro. Przez dłuższy czas wpatrywałam się w dokumenty i nie mogąc uwierzyć w to co właśnie przeczytałam. Z tego wynika, że Pedro jest moim ojcem biologicznym. Czemu mi nie
powiedziała, że jestem adoptowana i okłamywała mnie przez tyle lat. Wolałam się dowiedzieć od niej o takich sprawach. Po chwili schowałam wszystkie dokumenty do pudełka, zamknęłam je i schowałam pod łóżko. Oparłam głowę o poduszkę i zaczęłam rozmyślać o tym kim jestem, dlatego Simona mnie okłamała. Nie będę już do niej mówiła ,,mamo'' skoro nią nie jest. Owszem wychowała mnie i dała mi kochającą rodzinę, ale nie wybaczę jej, że ukrywałą to przed de mną. Jak mogła mi to zrobić? Z zamysłu wyrwało mnie pukanie do drzwi. Usłyszałam głos Simony.
- Córeczko możemy pogadać? - spytała przez drzwi.
- Wejdź Simona. - powiedziałam
- Przepraszam, że nie mówiłam Ci kim jest Twój ojciec. To jest długa historia...- przerwałam jej
- Już wszystko wiem. Znalazłam dokumenty, z których wynikało, że jestem adoptowana oraz mój prawdziwy akt urodzenia. Dlaczego mnie okłamywałaś przez tyle czasu? - powiedziałam ze łzami w oczach.
- Nie wiedziałam jak ci powiedzieć. Bałam się, że cię stracę córeczko. - powiedziała Simona
- Gdybyś mi powiedziała wcześniej to być mnie nie straciła, a tym czasem wynoś się z mojego pokoju. Nie jesteś już moją matką. - powiedziałam i pokazałam drzwi wychodzące z mojego pokoju
- Martina  proszę posłuchaj mnie. Jestem i zawsze będę Twoją matką nie ważne jak długo będziesz na mnie zła za to co zrobiłam oraz nawet jeżeli odnajdziesz swoich biologicznych rodziców. - powiedziała i wyszła zapłakana z mojego pokoju. Zakryłam się kocem i zaczęłam mocniej płakać. Nie docierało do mnie co ja właściwie powiedziałam. Byłam w strasznym szoku. Muszę oswajać się z myślą, że jestem adoptowana. To jest dziwne uczucie. Przez cały czas żyłam z
świadomością, że oni są moimi rodzicami biologicznymi, a teraz to się okazuje, że to nie jest prawda. Potrzebuję czasu aby się oswoić z tym uczuciem. Właśnie rozpoczął się nowy rozdział w moim życiu. To początek nowej mnie i nowej historii. Położyłam głowę na poduszkę i zaczęłam się wpatrywać w sufit. Wyobrażałam sobie jak to jest być wychowanym przez biologicznych rodziców. Zadając sobie w tym czasie pytanie: Czy inaczej by wyglądało moje życie? Nie wiedząc kiedy zasnęłam. Poczułam jak ktoś przykrywa mnie kocem. Po dwóch godzinach drzemki spojrzałam na stolik nocny, który znajdował się tuż obok łóżka. Tam była oparta karteczka od Simony. Chwyciłam ją i zaczęłam czytać. Napisała tam to zwykle, że pojechała do pracy oraz, że obiad mam już zrobiony i listę obowiązków. Nie miałam najmniejszej ochoty robić tego co ona mi kazała. Przecież nie jest moją matką biologiczną aby mi rozkazywać. Wstałam z łóżka i udałam się w stronę jej sypialni. Otworzyłam drzwi i weszłam do środka. Zaczęłam się rozglądać po pokoju. Podeszłam do
komody, która znajdowała się tuż pod telewizorem. Otworzyłam pierwszą szufladę, w której znajdowały się jej dokumenty. Wiem, że nie powinnam tak robić, ale chcę upewnić się czy na prawdę Pedro jest moim ojcem, a na to muszę zdobyć jakiś dowód. Na popełnione przestępstwo musza być jakieś zarzuty tak jak w filmach, więc i w realnym życiu też tak musi być przecież. Zaczęłam przeglądać po woli dokumenty, które tam się znajdowały. Wśród dokumentów znalazłam kopertę w środku jej znajdował się czek i list do mnie. Miałam mętlik w głowie, kiedy to znalazłam. Nie rozumiem tego wszystkiego to w końcu jestem adoptowana czy moi biologiczni rodzice mnie sprzedali ? Dlaczego moi biologiczni rodzice chcieli się mnie pozbyć? To jest dla mnie za dużo jak na jeden dzień. Po tym znalezisku nie miałam ochoty na dalsze poszukiwania, więc schowałam wszystkie dokumenty do szuflady zostawiając tylko tą kopertę. Zamknęłam ją i wyszłam z pokoju zamykając za sobą drzwi. Wróciłam do swojego pokoju i zaczęłam płakać. Kiedy się uspokoiłam zadzwoniłam do mojej przyjaciółki, aby jej opowiedzieć o tym co się dowiedziałam. Dzwoniłam kilka razy pod rząd ale nie odebrała. Może jest na treningu dlatego nie odbiera ode mnie. Ale to nic jak zobaczy, że dzwoniłam to odzwoni. Nie mogę opanować łez. Mam tak przez cały dzień. Wszystko mnie przerasta w tym momencie i nie radzę sobie z tymi informacjami. Może powinnam od tego wszystkiego odpocząć. To wszystko dzieje się za szybko jak dla mnie. Wstałam z łóżka i zabrałam ze sobą telefon, a potem udałam się do salonu. Podeszłam do regału z książkami. Zaczęłam przeglądać tytułu książek, aż w końcu znalazłam moją ulubioną książkę. Nosi ona tytuł: ,,Nigdy nie ufaj złoczyńcy''. Opowiada o dziewczynie, która po ukończonych studiach wyjeżdża do Warszawy aby pracować w telewizji. Zakochuje się w chłopaku choć na początku nie jest pewna co do swoich uczuć ale to nie przeszkadza jej, aby dążyć do spełnienia marzeń. Już tyle razy ją czytałam, że każdy jej fragment znam na pamięć, ale nigdy mi się ona nie nudzi. Zabieram ze sobą książkę i siadam na kanapie. Przykrywam się kocem i zaczynam czytać. Po dłuższej chwili czytanie przerywa mi pukanie do drzwi. Odkrywam się i wstaję z kanapy. Kieruje się w stronę drzwi. Patrzę przez wizjer i otwieram je. Kurier podaje mi przesyłkę i odchodzi, a ja wracam do domu. Przyglądam się paczce, którą trzymałam w rękach. Widniało tam moje imię i nazwisko. Poszłam do kuchni. Sięgnęłam po nóż aby otworzyć paczkę. Jak tylko zdjęłam pierwszą folię. Moim oczom ukazał się ładnie ozdobiony kartonik. Bez wahania otworzyłam go. Na samej górze znajdował się list, a pod nim były zapakowane jakieś rzeczy. Zamknęłam kartonik i zaniosłam go do swojego pokoju. Nie miałam ochoty go dalej otwierać na razie chciałam tylko uporządkować swoje wszystkie myśli i znaleźć odpowiedzi na nurtujące mnie pytania. Kartonik położyłam pod łóżkiem, a sama położyłam się na nim. Położyłam głowę na poduszkę. Byłam tak zmęczona emocjami, które mi towarzyszyły, że nie wiedziałam nawet kiedy zasnęłam.


rozdział szósty

 Ze snu wyrwał mnie dźwięk telefonu. Chwyciłam go do ręki i spojrzałam na wyświetlacz. To była Skay moja przyjaciółka z dzieciństwa. Dawno s...